sobota, 18 kwietnia 2020
Zdalna edukacja z informatyki
W ramach zdalnej edukacji w dobie pandemii zdecydowałem się nagrać serię krótkich filmików. Ten przeznaczony jest dla uczniów klas czwartych i piątych. W realizacji zadania pomaga mi program "Action!".
wtorek, 28 stycznia 2020
Alvin Schwartz - "Więcej upiornych opowieści po zmroku"
Czy strach jest zły? Z pewnością nie można tego o nim powiedzieć. Podobnie jak ból, spełnia w przyrodzie swoją rolę. Przede wszystkim ostrzega przed niebezpieczeństwem, powstrzymuje przed podjęciem działania, które mogłoby skończyć się śmiercią. Nie bez przyczyny mówi się nieraz "lepszy żywy tchórz, niż martwy bohater". Gdyby ewolucja nie wyposażyła nas w mechanizm strachu, pewnie wymarlibyśmy już dawno temu.
Strach nadaje też sens opiece. Pewien wykładowca pedagogiki zauważył kiedyś, że jeszcze do niedawna na ulicy można było czasem zobaczyć szczególną scenkę rodzajową: rozwrzeszczany, terroryzujący rodziców dzieciak kładący się na ziemi. Kładł się taki i ani kroku dalej. Nagle jakiś przechodzień podchodził i mówił "choć, zabiorę cię od rodziców, choć ze mną". Dzieciak momentalnie podrywał się z ziemi, przestawał ryczeć i biegł za rodzicami ile sił w nogach.
Dzisiaj pewnie wezwano by policję.
Ogólnie rzecz biorąc strach powodował, że dzieci bardziej słuchały rodziców. Czuły, że to oni są ostoją bezpieczeństwa. W świecie, gdzie wszędzie rzekomo jest "bezpiecznie" instytucja opiekuna traci na wartości.
Odrobina strachu więc nie zaszkodzi. W książce Alvina Schwartza można go znaleźć całkiem sporo.
Czy ta pozycja Wam się spodoba? Zależy to przede wszystkim od tego, czego od niej oczekujecie. Nie jest to powieść, lecz zbiór historyjek, niekiedy bardzo krótkich. Autor zebrał przerażające opowieści z rożnych dziedzin życia. Są duchy, żądni krwi mordercy, dziwne zbiegi okoliczności i klasyczne nawiedzenia. Czytając ten zbiór odnosiłem wrażenie, że niektóre z opowiadań już gdzieś słyszałem, ale w innych wersjach. Nie jest to absolutnie wada - wygląda na to, że taki był zamiar Autora, który chciał stworzyć swoiste kompendium grozy, które powinno znaleźć się w biblioteczce wielbiciela opowieści "z dreszczykiem".
Można więc rzecz, że w prostocie języka i lakoniczności opowiadań tkwi siła tego zbioru. Nie jest to jednak pozycja dla ludzi pozbawionych wyobraźni. Wiele rzeczy trzeba sobie dopowiedzieć i wizualizować, gdyż nie dostaniemy tutaj rozbudowanych, szczegółowych opisów. Niemal każde opowiadanie, choć krótkie, zawiera w sobie jakąś zaskakującą puentę. Z zamysłu są to opowiastki, które można snuć nocą przy ognisku, lub czytać w długie, zimowe wieczory.
Mnie najbardziej przypadło do gustu krótkie opowiadanie "Pierścionki na jej palcach", gdyż porusza klasyczną w literaturze grozy tematykę pozornej śmierci, a jednocześnie nawiązują do pewnej opowieści, którą sam zasłyszałem w dzieciństwie i w którą nie mam powodu wątpić.
Książkę szczerze polecam, również ze względu na atrakcyjne, estetyczne wydanie ozdobione intrygującymi rysunkami z pogranicza grozy i groteski.
sobota, 18 stycznia 2020
"Zamiast mówić prawdę, czasem lepiej skłamać?", czyli "Wróżka Prawdomówka"
Jeśli dziecko zapyta nas "czy trzeba mówić prawdę?", większość zapewne odpowie "oczywiście, cóż to w ogóle za pytanie?!". Mówienie prawdy uważamy za zaletę, a kłamstwo piętnujemy. Jeśli jednak dziecko na imieninach cioci powie, że ciasto jest wstrętne, fryzura cioci przypomina plątaninę kabli, a ukochany kot cioteczki zionie nieznośnym odorem sików - prawdopodobnie czeka je sroga bura.
Jednym słowem lubimy prawdę, ale przyjemną. Taką, która pozwala nam poczuć się dobrze i którą mówić wypada. Zupełnie zapominamy, że mówienie prawdy często nie przysparza przyjaciół. Bywa również uważane za brak kultury osobistej. Mało tego, nieraz potrafi człowieka zgubić, tak jak w tym znanym przykładzie z psychopatą, który wbiega do szkoły uzbrojony w niebezpieczne narzędzie (każdy może sobie wyobrazić jakieś niebezpieczne narzędzie jakie lubi) i pyta nauczyciela: "Gdzie schowały się dzieci?!".
Można liczyć na to, że nauczyciel, chociaż zapewne przesiąknięty do szpiku kości kultem prawdy - zachowa jednak resztki rozumu i skłamie. W dodatku trzeba mieć nadzieję, że skłamie na tyle skutecznie, że typ uwierzy, iż zajęcia są tego dnia po prostu odwołane i w szkole zwyczajnie nikogo nie ma.
Niestety, Wróżka Prawdomówka z książki Matta Haiga ma poważny problem. Nie potrafi kłamać, ponieważ padła ofiarą klątwy rzuconej przez ciotkę:
Kiedy była mała, ciotka urok rzuciła:
"Od dziś zawsze będziesz tylko prawdę mówiła"
Miała być Prawdomówką, rozkaz taki dostała
Prawdę mówić musiała, choćby prawda bolała.
Nic więc dziwnego, że Prawdomówka wiedzie życie odludne, mieszkając w małym, żółtym domku i mając za jedyną przyjaciółkę mieszkającą w jej włosach myszkę Maartę.
Prawda nie powinna ranić,
Ani zaskakiwać,
Ale tak się dzieje, Maarto.
Już nie będę zatem nikogo widywać.
Żeby serc nie łamać - wolałabym kłamać!
Przekleństwo ciotki coraz bardziej daje się we znaki Wróżce Prawdomówce. Rodzina już dawno się jej wyrzekła, a znajomi nie chcą widzieć jej na przyjęciach. Jednak prawdziwe problemy zaczynają się wówczas, gdy Prawdomówka spotyka na swojej drodze okrutnie brzydkiego i cuchnącego trolla liczącego sobie dziesięć metrów wzrostu. Troll budzi w całej okolicy lęk swoją brutalnością i powiedzenie mu prawdy może okazać się bardzo ryzykowne...
Czy wróżka Prawdomówka zdoła wyjść obronną ręką z poważnych tarapatów? Aby się tego dowiedzieć, warto sięgnąć po książkę. Historia zaskakuje swoim zakończeniem. Wbrew pozorom nie opiera się ona jedynie na stwierdzeniu, że mówienie prawdy nie zawsze bywa dobre. Autorzy idą znacznie dalej. Pobudzają do samodzielnej refleksji, kiedy właściwie prawda jest dobra, a kiedy może narobić więcej szkody niż pożytku. Ostatecznie jednak bajka jest pochwałą prawdy, ale głębszej - prawdy o naszym własnym życiu. Prawdy, która może nie jest łatwa, ale ubogaca nas wewnętrznie i sprawia, że potrafimy nieraz "przenosić góry" oraz radzić sobie z największymi przeciwnościami losu. Czyżby jednak mówienie prawdy nie było przekleństwem, lecz swego rodzaju darem?
Książkę polecam bez dwóch zdań - zarówno dla dzieci jak i młodzieży. Jest bardzo ładnie wydana i solidnie wykonana (szyta, co ostatnio zdarza się coraz rzadziej). Do tego znakomicie ilustrowana przez wielokrotnie nagradzanego rysownika Chrisa Moulda.
czwartek, 16 stycznia 2020
Kolejna zagadka informatyczna
Poprzednia szkolna zagadka spotkała się z tak dużym zainteresowaniem, że została po prostu za szybko rozwiązana. W ciągu jednego dnia wpłynęło kilkadziesiąt poprawnych odpowiedzi od uczniów. Pod wieczór nabrałem więc podejrzeń, że hasło może już być powszechnie znane. W zawiązku z tym zamieściłem kolejną zagadkę, tym razem (jak mi się wydaje) nieco trudniejszą. Być może nie jest do końca "politycznie poprawna", ale przecież tego typu sytuacje zdarzają się ostatnio w Europie dość często.
wtorek, 14 stycznia 2020
Zagadka informatyczna
Warto rozbudzać ciekawość uczniów przy pomocy zagadek. Planuję całą serię "zaszyfrowanych haseł" umieszczonych w różnych miejscach szkoły. Do wzięcia udziału w konkursie motywują drobne nagrody - książka, pendrive lub karta pamięci... ale przecież najważniejsza jest dobra zabawa i satysfakcja z rozwiązania zagadki :)
niedziela, 12 stycznia 2020
Konkurs informatyczny
Praca w szkole bywa przyjemna. Zorganizowałem konkurs pod hasłem "Bezpieczny Internet". Polegał on na zaprojektowaniu plakatu zwracającego uwagę uczniów na zagadnienie bezpieczeństwa w sieci. Jako nagrodę za najlepsze prace wybrałem książki Rafała Kosika "Felix, Net i Nika" :)
wtorek, 18 czerwca 2019
"Prawdziwe historie" na zajęciach z etyki.
Dla nauczycieli szukających inspiracji na zajęcia z etyki polecam dwa świetny kanał "Prawdziwe historie". Można tam znaleźć filmy opowiadające perypetie z życia wzięte. Niektóre są poważne, inne zabawne. Co ważne, jest to atrakcyjna dla uczniów forma prezentacji. Każda z tych historyjek może stać się podstawą do rozmowy o ludzkich problemach. Filmy na kanale pokazują, że problemy etyczne dotyczą każdego z nas i że chodząc na etykę nie mamy do czynienia jedynie z jakąś "wydumaną abstrakcją". Zamiast więc iść "od ogółu do szczegółu", czyli na siłę wynajdywać przykłady ilustrujące skomplikowane koncepcje, można pójść w przeciwnym kierunku, to znaczy od szczegółu do ogółu, od prostych życiowych sytuacji do ich ogólnego nazwania.
Jest to dobra propozycja nie tylko na etykę, ale również na lekcję wychowawczą. Polecam!
LINK DO KANAŁU NA YOUTUBE
poniedziałek, 4 lutego 2019
Dzień Bezpiecznego Internetu
W ramach lekcji etyki można podjąć zagadnienie bezpieczeństwa w sieci. Materiały w tym zakresie są bardzo obszerne i dopasowane do różnych grup wiekowych:
https://www.saferinternet.pl/
http://www.przytulhejtera.pl/
https://www.saferinternet.pl/dbi/materialy-do-pobrania.html
https://www.saferinternet.pl/
http://www.przytulhejtera.pl/
https://www.saferinternet.pl/dbi/materialy-do-pobrania.html
niedziela, 27 stycznia 2019
piątek, 18 stycznia 2019
"Pan od Filozofii" na Youtube
Polecam świetny kanał na YT, bardzo dobrze nadający się zarówno na lekcje etyki jak i spotkania kółka filozoficznego/dyskusyjnego. Obejrzenie odcinka może być punktem wyjścia dla dalszej dyskusji na lekcji:
czwartek, 27 grudnia 2018
Świetna seria filmów na etykę
W serwisie Youtube znaleźć można świetną serię "Bezpieczna szkoła w strefie Schengen". Krótkie filmy znakomicie nadają się na lekcje etyki. Wbrew pozorom temat bezpieczeństwa nie jest zarezerwowany jedynie dla lekcji wychowawczych. W ramach zajęć z etyki można poruszać go w kontekście odpowiedzialności za siebie oraz innych ludzi.
Poza tym bez wątpienia warto w ramach lekcji porozmawiać o zagrożeniach takich jak dopalacze czy cyberprzemoc.
piątek, 30 listopada 2018
"Maszyny ratunkowe"
Dzisiaj na zajęciach etyki z najmłodszymi budowaliśmy maszyny, które mogą nieść pomoc w najróżniejszych warunkach. Były maszyny latające, pływające, jeżdżące...
niedziela, 11 listopada 2018
poniedziałek, 15 października 2018
"Etyczne" okulary
Pomysł co prawda nie mój, lecz podpatrzony w czeluściach Facebooka. Sprawdził się jednak znakomicie. Jest to dobry sposób na rozpoczęcie zajęć z etyki w klasach I-III SP.
Nauczyciel wyjaśnia, że etyka zajmuje się dobrem i złem, a więc można porównać ją do "okularów" przez które lepiej dostrzegamy zło i dobro.
Następnie uczniowie wykonują okulary z papieru. W Internecie można znaleźć gotowe szablony
i nadrukować je na twardy kolorowy papier. Na lekcję trzeba przynieść ze sobą klej i nożyczki.
i nadrukować je na twardy kolorowy papier. Na lekcję trzeba przynieść ze sobą klej i nożyczki.
Z okularami wiąże się zadanie domowe. Uczniowie wracając do domu mają okulary założyć
i zastanowić się czy to na co w danej chwili patrzą jest złe czy dobre. A może obojętne?
i zastanowić się czy to na co w danej chwili patrzą jest złe czy dobre. A może obojętne?
Na kolejnych zajęciach można do tego wrócić i zapytać dzieci, co udało im się zauważyć.
niedziela, 13 maja 2018
Lekcja etyki z wykorzystaniem komputera? Czemu nie.
Na zajęciach z etyki często omawia się rozmaite sytuacje, w których można mówić o dobrym lub złym zachowaniu ich uczestników. Takie sytuacyjne scenki mogą odtwarzać rzeczywiste wydarzenia lub być wytworem wyobraźni samych uczniów.
Jeżeli jest taka możliwość, czasem w przeprowadzeniu lekcji etyki może się okazać pomocna pracownia komputerowa. Jest to ciekawy pomysł i to z kilku powodów. Po pierwsze uczniowie doskonalą umiejętność obsługi komputera. Łączymy więc etykę z zajęciami komputerowymi. Po drugie lekcja staje się ciekawsza, ponieważ nie trzeba chyba nikomu wyjaśniać, iż korzystanie z komputera jest ulubionym zajęciem młodych ludzi. Po trzecie wreszcie zyskujemy naprawdę nieograniczone możliwości jeśli chodzi o dostęp do potrzebnych materiałów/narzędzi/treści.
Polecam na przykład ten kreator: https://www.storyboardthat.com/, w którym podczas lekcji etyki uczniowie mogą przygotowywać scenki na zadany temat. Na przykład: ułóż prezentację sytuacyjną, w której pojawiają się zwroty grzecznościowe (dla młodszych). Albo: ułóż prezentację sytuacyjną, w której dochodzi do konfliktu pomiędzy dwoma osobami, a trzecia z nich spełnia rolę arbitra rozwiązującego konflikt (starsi).
Korzystanie z kreatora w wersji demo jest nieodpłatne i umożliwia sporządzenie krótkiej historyjki obrazkowej. Do dyspozycji mamy bardzo liczne tła, które można wedle uznania edytować. Prócz tego są postacie, które również można zmieniać i dostosowywać na wiele sposobów. Myślę, że ten kreator jest również ciekawą propozycją na lekcję wychowawczą.
czwartek, 3 maja 2018
"Mag. Stefan Ossowiecki" - odczucia i refleksje po lekturze.
Książkę przeczytałem w jeden dzień. Po prostu nie mogłem się od niej oderwać. Myślę sobie, że jest to biografia, która powinna jakoś szerzej zaistnieć w zbiorowej świadomości, tak samo jak postać Stefana Ossowieckiego.
Niejednokrotnie przecież fascynujemy się różnego rodzaju niesamowitościami, głównie zza granicy. Z jednej strony niby szczycimy się "racjonalnym" spojrzeniem na świat, ale z drugiej lubimy oglądać filmy, w których główną rolę grają "nadprzyrodzone" siły, potwory z kosmosu, ludzie obdarzeni super - zdolnościami. Ponieważ świat to ogląda, świat się tym interesuje, a zatem i najwięksi "trzeźwo myślący" czują się w jakimś stopniu usprawiedliwieni. A tutaj, w tej książce mamy niesamowitość najwyższej próby, i to z naszego rodzimego "podwórka".
Sprawa jest bowiem w najwyższym stopniu zdumiewająca. Stefan - będąc czternastoletnim dzieckiem z pięciorgiem rodzeństwa - odkrywa w sobie niezwykły dar. Chodzi o zdolność telepatii, która pozwala mu zaskakująco trafnie odczytywać myśli, odczucia i zamiary innych osób.
Oczywiście wszystko to rozgrywa się jeszcze w otoczeniu rodziny i nie może być w żadnym wypadku brane poważnie, podobnie jak pokazy wykonywane później w czasach studenckich, gdy manifestuje się u niego zdolność psychokinezy. Niemniej robi karierę w Moskwie, gdzie spotyka tajemniczego Żyda, który nie tylko udziela mu wielu cennych porad dotyczących niezwykłego daru, lecz także przepowiada odzyskanie niepodległości przez Polskę, co faktycznie następuje.
Natomiast wiele do myślenia daje etap kariery Stefana Ossowieckiego, która rozwija się błyskawicznie wśród elit II Rzeczypospolitej. Ossowiecki szybko zdobywa wielką popularność, na początku w Warszawie, a potem w całej Polsce. Wśród jego znajomych jest wiele znakomitości: Józef Piłsudski, generał Kazimierz Sosnkowski, książę Stefan Lubomirski, profesor Charles Robert Richet, laureat nagrody Nobla. Nie bez przyczyny pojawiają się te nazwiska, ponieważ wszystkie owe znane osoby stają się naocznymi świadkami umiejętności Ossowieckiego, a wiele z nich potwierdza wyniki eksperymentów swoimi podpisami.
Gdyby Ossowiecki żył w dzisiejszych czasach, z pewnością moglibyśmy nazywać go celebrytą. Kobiety za nim przepadają, ma w sobie coś intrygującego. Bardzo łatwo nawiązuje znajomości, jest odbierany jako osoba niezwykle ciepła i serdeczna, choć kiedy trzeba potrafiąca postawić na swoim. Tak jest na przykład w przypadku pokazów niezwykłych zdolności jasnowidza - Ossowiecki starannie dobiera sobie "widownię". Często nie godzi się na pokazy dla zwykłej "hecy". Natomiast pomaga ludziom będącym faktycznie w potrzebie. Niejednokrotnie świadczy swoją pomoc całkiem bezinteresownie:
"Baron Eugeniusz Rothschild przyjechał do Ossowieckiego, by sławny jasnowidz pomógł mu odnaleźć zaginiony testament spisany przez jego stryja. Przysłużył się miliarderowi. Bezbłędnie wskazał właściwe miasto, dom, skrytkę i... nie wziął za to ani centa".
"Baron Eugeniusz Rothschild przyjechał do Ossowieckiego, by sławny jasnowidz pomógł mu odnaleźć zaginiony testament spisany przez jego stryja. Przysłużył się miliarderowi. Bezbłędnie wskazał właściwe miasto, dom, skrytkę i... nie wziął za to ani centa".
Mniej więcej na tym etapie ujawnia się u niego jeszcze jedna zdolność, dość "popularna" i szeroko omawiana w tamtym czasie, mianowicie umiejętność postrzegania czegoś, co określa się mianem "aury energetycznej". Ossowiecki twierdzi, że jest w stanie ocenić stan zdrowia danej osoby, co faktycznie często mu się udaje. Ponadto posługując się tą zdolnością trafnie przepowiada rychłą śmierć:
"W wieczór poprzedzający wyjazd prof. Geleya - pisał Ossowiecki - prosiłem, aby odłożył tę podróż. Nie zgodził się jednak na to, twierdząc, iż konferencji w Londynie niepodobna odkładać. 4 lipca 1924 roku rano udali się na lotnisko mokotowskie, ale gdy pilot lecącego do Paryża samolotu dowiedział się co zawiera bagaż profesora, przestraszony odmówił wylotu, nawet w obliczu kary pieniężnej (w walizce profesora znajdowały się pewne przedmioty uzyskane podczas sensu spirytystycznego). Geley wsiadł więc do samolotu pocztowego, który wkrótce po starcie spadł na kartoflisko. Śmigło odcięło profesorowi wierzch czaszki".
O dziesiątkach podobnych zdarzeń, gdy sprawdzały się ostrzeżenia i przeczucia Ossowieckiego można przeczytać w książce. Ja ze swojej strony mogę do niej gorąco zachęcić. Pokazuje ona nie tylko ciekawą postać, ale też ciekawą epokę, gdy spirytyzm był w modzie i całkiem poważnie traktowano możliwość istnienia "świata duchów", a nawet przeprowadzano w tym zakresie mnóstwo badań i eksperymentów.
Jest to dobra propozycja nie tylko dla czytelników interesujących się historią, ale - w moim odczuciu - dla wszystkich poszukiwaczy niesamowitości. W tym przypadku nie jest to niesamowitość o której można by powiedzieć, że jest "naciągana". W książce znajdziemy opisy eksperymentów, doświadczeń, z których Ossowiecki wychodził obronną ręką i to w stopniu daleko wykluczającym zwykły przypadek. Do tego dochodzą relacje świadków.
Godne uwagi są poglądy Ossowickiego, z którymi można zapoznać się czytając jego książkę "Świat mego ducha i wizje przyszłości". Jasnowidz twierdził, że sposobem osiągnięcia "wyższego poznania" jest rezygnacja z egoizmu. Kochał życie i był patriotą, miał jednak świadomość, że każda jednostka jest śmiertelna, razem ze wszystkimi swoimi doczesnymi dążeniami. Tylko oderwanie się od egoistycznego sposobu widzenia świata umożliwiało mu dostęp do "ponadzmysłowego" poznania rzeczywistości, co w zastanawiający sposób pokrywa się np. z filozofią wschodu. Uważał, że wszyscy ludzie bez wyjątku w najgłębszym sensie są równi i tak samo zasługują na szacunek. Był chrześcijaninem, a jednak twierdził, iż drzwi do "świątyni ducha" wiodą przez bramy różnych kościołów, i dlatego szanował także wyznawców innych religii.
Godne uwagi są poglądy Ossowickiego, z którymi można zapoznać się czytając jego książkę "Świat mego ducha i wizje przyszłości". Jasnowidz twierdził, że sposobem osiągnięcia "wyższego poznania" jest rezygnacja z egoizmu. Kochał życie i był patriotą, miał jednak świadomość, że każda jednostka jest śmiertelna, razem ze wszystkimi swoimi doczesnymi dążeniami. Tylko oderwanie się od egoistycznego sposobu widzenia świata umożliwiało mu dostęp do "ponadzmysłowego" poznania rzeczywistości, co w zastanawiający sposób pokrywa się np. z filozofią wschodu. Uważał, że wszyscy ludzie bez wyjątku w najgłębszym sensie są równi i tak samo zasługują na szacunek. Był chrześcijaninem, a jednak twierdził, iż drzwi do "świątyni ducha" wiodą przez bramy różnych kościołów, i dlatego szanował także wyznawców innych religii.
Na koniec sprawa najciekawsza. Mówi się, że Ossowiecki przewidział okoliczności własnej śmierci, twierdząc, że nikt nigdy nie odnajdzie jego ciała. Niedługo przed śmiercią mówił, że nie zostało mu już wiele czasu, i obawiał się, że nie zdąży skończyć scenariusza do filmu. To również się sprawdziło. Jednak ostatnie chwile jasnowidza stanowią zagadkę. Posiadał on bowiem pewien glejt, podpisany osobiście przez Adolfa Hitlera. Otrzymał go jeszcze przed wojną, od wysokiego rangą niemieckiego oficera, w zamian za pomoc w schwytaniu mordercy jego 11-letniej córki. Glejt oczywiście zapewniał Ossowieckiemu pełną nietykalność, a nawet umożliwiał mu ratowanie przyjaciół, na przykład z ulicznych łapanek. Jednak Ossowiecki z jakiejś przyczyny nigdy nie używał glejtu aby ratować samego siebie. Podobno, według relacji przyjaciół, nie chciał tego robić aby nie stawać się w ten sposób poplecznikiem Hitlera. Nie znamy ostatnich chwil Ossowieckiego, można jednak przypuszczać (według relacji żony), iż miał glejt przy sobie, a jednak nie wykorzystał go aby uratować swoje życie.
Książkę szczerze polecam i zachęcam do lektury.
środa, 2 maja 2018
Do recenzji - "Mag. Stefan Ossowiecki"
Otrzymałem właśnie pocztą egzemplarz recenzencki książki "Mag. Stefan Ossowiecki" autorstwa Pani Karoliny Prewęckiej. Publikacja ta od samego początku wzbudzała moje zainteresowanie. Troszkę ze względu na moje "filozoficzne" wykształcenie, a trochę z powodu charakteru większości napisanych przeze mnie książek. Wiadomo, że najlepsze historie "wymyśla" samo życie, chociaż czasem postrzegamy je jako szare i banalne. Jest to w gruncie rzeczy kwestia naszej uwagi i dalekowzroczności. Jedni potrafią dostrzec więcej, a inni mniej. Jak to mówił Heraklit "złymi świadkami są oczy i uszy ludziom, którzy mają dusze barbarzyńców". Coś w tym z pewnością jest. Wiele niesamowitych opowieści ma swoje korzenie w prawdziwych zdarzeniach. Czasem nawet w znacznie większym stopniu niż podejrzewamy. Nieraz nawet w znacznie większym stopniu, niż tego chcielibyśmy. Nie ma więc większej gratki dla pisarza, niż dokopać się do takiej historii, poznać lepiej postać, o której wielu już zapomniało i zacząć dany temat eksploatować. Często udaje się w ten sposób odkryć sprawy dające do myślenia, a i nieraz znaleźć pomysł do własnej książki.
Granica pomiędzy tym co racjonalne a nieracjonalne jest nieostra. Trudno jasno stwierdzić, co można zaliczyć do "poważnej" nauki, a co już nią nie jest. Pewne przekonania, kiedyś uważanie za nieracjonalne, dzisiaj są traktowane całkiem poważnie, i oczywiście na odwrót. Niektóre zjawiska, określane zazwyczaj mianem "paranormalnych" doczekały się wielu całkiem poważnych badań i eksperymentów. Oczywiście ich wyniki niejednokrotnie rozmijały się z oczekiwaniami badaczy. Niemniej warto na otaczającą nas rzeczywistość spojrzeć nieco "szerzej", niż w czysto przyziemny i materialistyczny sposób. Z pewnością naiwnością byłoby stwierdzić, że wszystko co nas otacza zostało już całkowicie wyjaśnione przy pomocy nauki.
Jeśli istnieją ludzie obdarzeni szczególnymi zdolnościami lub wrażliwością, Stefan Ossowiecki z pewnością był jednym z nich. Inżynier, a więc umysł ścisły, zajmował się badaniem zjawisk paranormalnych i tzw. jak to wówczas określano "mediumicznych". Już sam ten fakt czyni go postacią nad wyraz ciekawą. Przywykliśmy bowiem do przeciwstawiania sobie tego rodzaju dziedzin.
Ossowiecki był człowiekiem wprawiającym otoczenie w najwyższe zdumienie. Jeśli osiągał te efekty przy pomocy sztuki iluzji, to musiał być w niej arcymistrzem. Według świadków posiadał między innymi zdolności telepatii, telekinezy, bilokacji, eksterioryzacji, jasnowidzenia jak również widzenia ludzkiej aury energetycznej. Na jego seansach pojawiał się Józef Piłsudski, Ignacy Paderewski, Karol Szymanowski i wiele innych znakomitości. Ossowiecki przy świadkach przewidział wiele zdarzeń, które w przyszłości faktycznie nastąpiły, włącznie z okolicznościami własnej śmierci (został zamordowany przez gestapo).
Recenzję książki zamieszczę po jej przeczytaniu. Na pochwałę natomiast zasługuje już sam projekt okładki przywodzący przedwojenne plakaty i wprowadzający na wstępie w nastrój epoki, w której "światem nadprzyrodzonym" interesowano się powszechnie. Już sam fakt pojawienia się tej publikacji powinien przykuć uwagę wszystkich wielbicieli tematyki związanej ze zjawiskami określanymi jako "nadnaturalne".
sobota, 3 lutego 2018
Nominacja do Książki Roku 2017 w kategorii "Horror"
środa, 2 sierpnia 2017
"Demon" - recenzja "Okiem Na Horror"
Serdecznie zapraszam do przeczytania recenzji powieści "Demon", która ukazała się na stronie "Okiem Na Horror", tekst znajduje się tutaj:
https://okiem-na-horror.blogspot.com/2017/07/ukasz-henel-demon.html?m=1
https://okiem-na-horror.blogspot.com/2017/07/ukasz-henel-demon.html?m=1
wtorek, 18 lipca 2017
Wywiad dla "Okiem Na Horror"
Serdecznie zapraszam do przeczytania wywiadu, który ukazał się na blogu "Okiem Na Horror":
http://okiem-na-horror.blogspot.com/2017/07/ukasz-henel-wywiad.html
Możecie w nim przeczytać między innymi w jakich okolicznościach narodził się pomysł napisania "Demona" oraz jak przebiegała redakcja książki.
http://okiem-na-horror.blogspot.com/2017/07/ukasz-henel-wywiad.html
Możecie w nim przeczytać między innymi w jakich okolicznościach narodził się pomysł napisania "Demona" oraz jak przebiegała redakcja książki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















