Pocztą pantoflową dowiedziałem się właśnie, że w Polsce funkcjonują szkoły gdzie można chodzić zarówno na etykę jak i na religię. Trzeba tylko wybrać sobie jedną ocenę na koniec.
Wiedziałem o tej możliwości już wcześniej, ale nie znałem ani jednej szkoły gdzie byłoby to wprowadzone w życie. Czyżby nadchodziła jakaś odwilż?
Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł jednoznacznie, że brak dostępu do lekcji etyki jest łamaniem Praw Człowieka. Może ktoś powinien sprawdzić, na ile ten werdykt został wzięty pod uwagę?
poniedziałek, 12 września 2011
piątek, 9 września 2011
Kółko filozoficzne – notatka – szkoła podstawowa
Czy istnieje coś, co jest wieczne?
Skąd się biorą rzeczy?
Czy coś może powstać z niczego?
Czy coś co istnieje, może stać się na powrót niczym?
Czy może istnieć „nic”?
Czym jest to, co naprawdę istnieje?
Wszystkie rzeczy zmieniają się i przemijają. Ludzie także rodzą się, dorastają, starzeją się i umierają. Nic nie trwa wiecznie – nawet gwiazdy mają swój czas „narodzin” i „śmierci”. Chociaż istnieją przez miliony lat – one również kiedyś zmienią swoją postać.
Całe światy przemijają. Na ich miejsce powstają nowe słońca, gwiazdy, planety. Wszechświat jest w ciągłym ruchu i podlega ciągłej zmianie.
Wydaje się jednak, że COŚ istnieje cały czas. To coś jest źródłem wszelkiego istnienia rzeczy. Ogół wszystkiego, co istnieje, filozofowie nazywają BYTEM.
Pierwsi greccy filozofowie postawili takie właśnie pytanie: Czym jest to coś, czemu wszystkie rzeczy zawdzięczają swoje istnienie. To coś określali słowami „prazasada”, „arché” a później zaczęto używać jeszcze łacińskiego słowa „principium”.
Odpowiedzi, jakich udzielali były bardzo różne i dzisiaj mogą wydawać się nam zabawne:
Tales z Miletu – woda. Wniosek ten płynął z obserwacji. Wszystko, co żyje jest wilgotne, życie opiera się na wodzie. Było to więc całkiem bystre spostrzeżenie!
Heraklit z Efezu – ogień. Heraklit powiedział „wojna jest ojcem wszechrzeczy” oraz „wszystko płynie”, „nikt nie może dwa razy wejść do tej samej rzeki”. Jego zdaniem, wokoło nas trwa walka przeciwieństw, z której powstaje świat. Przeciwieństwa dostrzegamy na każdym kroku – ogień-woda, ciemność-światło, kobieta-mężczyzna, wysoki-niski, zły-dobry, silny-słaby, góra-dół, moglibyśmy wymieniać je bez końca.
Zdaniem Heraklita przeciwieństwa „ścierają się ze sobą”. Dlatego dla niego „prazasadą” był ogień, który niszczy, ale też umożliwia powstanie czegoś nowego.
Heraklit wyobrażał sobie cały cykl istnienia Wszechświata jako zamknięte koło. Kosmiczny pożar niszczy wszystko, ale świat na powrót się odradza. (Czyżby Heraklit przeczuwał teorię Wielkiego Wybuchu?).
Anaksymenes – powietrze - Prawdopodobnie pomysł pochodzi stąd, że żywe istoty oddychają, a więc filozofowi wydawało się, że powietrze jest właśnie „prazasadą”.
Anaksymander – bezkres (apeiron). Ta koncepcja wydaje się najbardziej pomysłowa. Filozof nie mówi już o jakimś konkretnym żywiole (wodzie, powietrzu, ogniu), ale zwraca uwagę, że prazasada musi być niewyczerpana.
Wokoło nas powstaje nieustannie bardzo wiele rzeczy. Gdyby prazasada była skończona – wyczerpałaby się. (Tak rozumował Anaksymander).
Demokryt z Abdery – uczył o atomach. Pierwszy atomy wymyślił jednak Leucyp. Demokryt kontynuował jego rozmyślania. Legenda mówi, że Leucyp odkrył atomy spoglądając na drobinki kurzu wirujące w świetle słońca.
Atomos – to znaczy „niepodzielny”.
Pitagoras – „wszystko jest liczbą”. Prazasada to liczby.
Dzisiaj wiemy o świecie dużo więcej, niż starożytni Grecy. Wiemy także, że istnieją cząsteczki mniejsze niż atomy... wiemy, że materia, która nas otacza może zmienić się w energię... możemy odkrywać coraz mniejsze cząsteczki, ale nadal nie znamy ostatecznej odpowiedzi na pytanie, które dawno temu postawili greccy filozofowie – czym jest to, co istnieje?
środa, 7 września 2011
wtorek, 6 września 2011
Koła filozoficzne
Zachęcam nauczycieli etyki do zakładanie kół filozoficznych w szkołach, w których pracują. Mamy teraz przecież rok szkolny "Szkoły z pasją". Sam postanowiłem założyć takie koło, zobaczymy jaki będzie odzew. W jakim celu należy to robić? Oprócz odpowiedzi najbardziej oczywistej - to znaczy popularyzacji nauczania filozofii jest jeszcze jedna kwestia.
Jak wspominałem wcześniej już wielokrotnie, większość osób ma błędne przekonania co do samej etyki, a także etyka. Są tacy, którzy odbierają te lekcje jako pewnego rodzaju "manifestację światopoglądową". Nic bardziej błędnego. Są też tacy, którzy postrzegają etyka jako swego rodzaju "policjanta", "strażnika moralności" (gdybym nie spotkał się z tym osobiście, nigdy bym w to nie uwierzył :-))
Kółko Filozoficzne "oddemonizuje" etykę. Pokaże, że jest to dziedzina szacownej i starej nauki - filozofii. Zaryzykuję twierdzenie, że etyka była "uprawiana" już w czasach, gdy chodziliśmy jeszcze po drzewach. Przeczucia moralne posiadają nawet zwierzęta. Etyka była "uprawiana" być może nawet wcześniej, niż narodziła się religia (dowodzą tego chociażby badania na szympansach, które wykazują, że mają one szereg zasad moralnych).
Nie jest to więc żadna "podejrzana nowość" :-) Etyka jest nauką opisową, jest wiedzą o moralności, systemach etycznych, uwrażliwia na etyczne problemy, pomaga człowiekowi stać się lepszym, w moralnym znaczeniu.
Jest dziedziną filozofii i warto to wyeksponować.
Najbliższy temat Kółka to "Pierwsi filozofowie przyrody". Mowa będzie o Talesie (tak, on był filozofem!), Pitagorasie, Anaksymandrze i Anaksymenesie oraz Heraklicie. Razem z dziećmi zastanowimy się nad filozoficznym pojęciem "bytu" oraz "arche" - "zasady", "prazasady". Postaram się jakoś dzieciom wytłumaczyć, że pytania postawione przez tych filozofów stały się podstawą dla rozwoju współczesnej fizyki, i że w pewnym sensie nadal są aktualne.
poniedziałek, 5 września 2011
O trudnej prostocie
Dla Kartezjusza oczywistość była kryterium pewności. Mogę być pewien jedynie tego, co jawi mi się jako zupełnie oczywiste, tak jak stwierdzenie „myślę więc jestem”.
Zdawałoby się – nic prostszego. Okazuje się jednak, że to właśnie prostota jest najtrudniejsza.
Weźmy na ten przykład, prostą grę komputerową, w którą grywam czasem. Buduje się w niej koszary, zakłada pola uprawne, później wznosi się bibliotekę, katedrę itd., itp.
Ważnym elementem tej gry jest utrzymanie wszechstronnego rozwoju i zdobycie jak największej ilości złota. Oczywiste, prawda?
Aby to osiągnąć, przejmuje się nowe kopalnie i wysyła do nich własnych chłopów. Dochód z własnych kopalni zasila nasz budżet.
Dlaczego jednak w naszej grze nie ma takich na przykład zaskakujących opcji: „Sprowadź do siebie chłopów z innych krajów, aby to oni wydobywali złoto i oddaj kopalnie”. Mogłaby być przecież opcja „oddaj kopalnię” zamiast „przejmij kopalnię”, „oddaj pole” zamiast „załóż pole”, „zamień fabrykę na targowisko”, „zadłuż obywateli w obcym banku”. Lub „oddaj złoże w zamian za możliwość wzięcia udziału w kampanii wojskowej”. Takiej gry strategicznej jeszcze nie spotkałem.
Dlaczego? Ano dlatego, że nie dałoby się w ten sposób nigdy wygrać. Byłaby to gra absurdalna. No chyba, że zwycięstwem byłaby własna klęska i wygrana konkurencyjnego państwa.
Jak to więc jest, że coś, co jest najzupełniej oczywiste dla komputera, twórców gier, czy nawet dwunastolatka (od tego wieku można grać w tę grę) jest zupełnie nieoczywiste dla naszych polityków?
Widać prostota jest najtrudniejsza.
Krótkie pytanie i odpowiedź
Wczoraj odwiedziłem duże centrum handlowe. Na środku pasażu stało stoisko zawalone aktualnymi podręcznikami.
Moje pytanie: "Czy jest jakiś podręcznik do etyki lub filozofii, obojętne, na jakim poziomie nauczania?"
Odpowiedź: "Nie ma."
Moje pytanie: "Czy jest jakiś podręcznik do etyki lub filozofii, obojętne, na jakim poziomie nauczania?"
Odpowiedź: "Nie ma."
Czy powszechnie akceptowany znaczy - dobry?
Moralność w pewnym zakresie jest wynikiem umowy. Oczywiście, nie tylko... źródeł moralnych przeczuć można szukać w naszej naturze, w racjonalnym myśleniu, w religiach świata... a jednak umowa odgrywa w tym wszystkim sporą rolę.
Na przykład - kiedyś niższa pozycja społeczna kobiety była uważana za coś zupełnie naturalnego. Wynikało to z tradycji, pewnej interpretacji świętych pism, ale także - umowy. Zwyczajowo przypisywano kobiecie mniej prestiżowe funkcje.
Podobnie rzecz ma się z wieloma innymi sprawami. Niewolnictwo zdawało się czymś zupełnie oczywistym. Także fakt, że ktoś urodzony w bogatej rodzinie miał się lepiej niż ten, urodzony na nizinach społecznych (to istnieje po dziś dzień). Również po dziś dzień, na mocy pewnej kulturowej umowy, w niektórych środowiskach zwierzęta uważane są jedynie za bezmyślną, nieczułą siłę roboczą i źródło pożywienia. Także przyroda przez wielu nadal uważana jest za coś, co można bezkarnie niszczyć i eksploatować.
Wszystkie te błędne przekonania cechuje jedno - przeświadczenie o "oczywistości".
Otóż - dla wielu ludzi "oczywiste" jest, że przyroda znajduje się pod władzą człowieka, zwierzęta mają mu służyć, że nierówności społeczne wynikają z porządku świata a nawet (!!!) z łaski Bożej lub jej braku.
Tą pokrętną drogą zmierzam do kwestii zupełnie innej. Do samego kapitalizmu. Pozornie, kapitalizm kojarzy nam się z poszanowaniem własności, dobrobytem, twardą, ale uczciwą konkurencją, która niejako automatycznie (niewidzialna ręka rynku) wyłania tych najlepszych.
Moralność kapitalizmu zdaje się być już dzisiaj czymś najzupełniej oczywistym (dla większości ludzi).
Jednak - czy na pewno kapitalizm jest moralny?
Tutaj na pewno głos powinni zabrać więksi znawcy tematu. Ale wydaje się, że generowanie dochodu poprzez sam kapitał, sam fakt jego posiadania nie może być sprawiedliwe, moralne.
Dlaczego, na przykład, Kowalski musi zarabiać na swoje utrzymanie pracując 12 godzin dziennie, podczas gdy X może nie pracować w ogóle i posiadać większe (dużo) niż Kowalski dochody?
Dochód, w przypadku X generuje sam kapitał - mogą to być pieniądze w banku, obligacje, akcje, hale, maszyny, ludzie, wszystko co w dosłownym i przenośnym sensie "posiada". Mogą to być również nieruchomości, a także rozmaite roszczenia finansowe, umacniane jeszcze przez prawo, które, jak powszechnie wiadomo - służy ludziom bogatym.
Wszystko to dzieje się w majestacie "oczywistości" i prawa.
Można pobawić się w futurystę i zadać ciekawe pytanie - jak będzie to oceniane w przyszłych epokach? Czy dla ludzi za sto, dwieście lat fakt oprocentowania kredytów, zdzieranie pieniędzy z lokatorów, eksmisje rodzin, zarabianie ogromnych sum jedynie dzięki posiadanemu kapitałowi i dziedziczeniu - czy to wszystko nie zostanie kiedyś uznane za przejaw etycznego barbarzyństwa, podobnie jak my dzisiaj odrzucamy już niewolnictwo czy dyskryminację kobiet? Oto ciekawe pytanie :-)
wtorek, 30 sierpnia 2011
Niewiedza rodzi lęk
Gorąco zachęcam innych nauczycieli etyki do publikowania swoich pomysłów na lekcje, scenariuszy, przemyśleń w Internecie. Internet to potężne narzędzie, nie bez przyczyny obawiają się go wszyscy dyktatorzy ;-)
Scenariusze można publikować na stronach poświęconych tematyce etyki w szkole, ale również na blogach takich jak ten.
Ze względu na niewielką ilość dobrych podręczników do etyki i filozofii, każdy pomysł jest na wagę złota.
Poza tym, głównym orężem przeciwników etyki w szkołach jest niewiedza. Uczniowie, a także rodzice czasem obawiają się nowego przedmiotu. Jednak etyka, jako dziedzina filozofii ma co najmniej dwa i pół tysiąca lat i przez ten czas nie doprowadziła jeszcze do żadnej katastrofy ;-) Nie ma więc czego się obawiać.
Dzięki scenariuszom i blogom rodzice zyskają lepsze wyobrażenie na temat tego, czego uczy się na lekcjach etyki. Lekcje etyki nie bedą już tak hermetyczne. Osobiście zamierzam niebawem opublikować prace uczniów. Dzieci będą starały się wytłumaczyć, o co chodzi w etyce.
Jeśli masz dobry pomysł na lekcję etyki, lub chciałbyś napisać coś w tej sprawie, a nie masz ochoty zakładać własnego bloga, prześlij tekst do mnie. Chętnie go opublikuję, oczywiście z podaniem źródła, imienia i nazwiska (chyba, że wolisz pozostać anonimowy).
Scenariusze można publikować na stronach poświęconych tematyce etyki w szkole, ale również na blogach takich jak ten.
Ze względu na niewielką ilość dobrych podręczników do etyki i filozofii, każdy pomysł jest na wagę złota.
Poza tym, głównym orężem przeciwników etyki w szkołach jest niewiedza. Uczniowie, a także rodzice czasem obawiają się nowego przedmiotu. Jednak etyka, jako dziedzina filozofii ma co najmniej dwa i pół tysiąca lat i przez ten czas nie doprowadziła jeszcze do żadnej katastrofy ;-) Nie ma więc czego się obawiać.
Dzięki scenariuszom i blogom rodzice zyskają lepsze wyobrażenie na temat tego, czego uczy się na lekcjach etyki. Lekcje etyki nie bedą już tak hermetyczne. Osobiście zamierzam niebawem opublikować prace uczniów. Dzieci będą starały się wytłumaczyć, o co chodzi w etyce.
Jeśli masz dobry pomysł na lekcję etyki, lub chciałbyś napisać coś w tej sprawie, a nie masz ochoty zakładać własnego bloga, prześlij tekst do mnie. Chętnie go opublikuję, oczywiście z podaniem źródła, imienia i nazwiska (chyba, że wolisz pozostać anonimowy).
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















