sobota, 8 października 2011

W poszukiwaniu pewności i oczywistości – Koło Filozoficzne, SP, gim, LO...

Temat jest dość szeroki, ale to dobrze, łatwiej będzie go dostosować do różnych poziomów.  Proponuję rozpocząć zajęcia od omówienia sposobów w jakie człowiek poznaje otaczający go świat (niektórzy mówią, że poznawać można nawet coś więcej niż świat).
Omówmy jednak dwa podstawowe źródła poznania:
Zmysły – wzrok, słuch, powonienie, smak, dotyk.
Rozum-logiczne rozumowanie, tzw. „zdrowy rozsądek”, abstrakcyjne myślenie, dedukcja, indukcja...
Istnieje też według niektórych poznanie mistyczne, intuicyjne, ale na razie się tym nie zajmujemy.
Z całą pewnością już w tym momencie uczniowie zaczną się kręcić ze zniecierpliwienia.
Trzeba pokazać, że te źródła poznania NIE SĄ PEWNE. Można uzyskać to prezentując szereg iluzji i złudzeń optycznych. W Internecie znajdziemy mnóstwo takich przykładów, niektóre są bardzo ciekawe. Wystarczy odszukać za pomocą nieocenionego wujka Google frazę „złudzenia optyczne” lub „iluzje”. You Tube też się przyda. Można pokazać film z iluzjonistą-magikiem....
Można zaprezentować prostą iluzję z patykiem w szklance, który wydaje się złamany. A więc mamy co chcieliśmy – zmysły mogą nas mylić. Czy to dobrze czy źle? W pewnych sytuacjach dobrze. Gdyby nas nie myliły nie mogłaby istnieć telewizja, przynajmniej w formie jaką znamy.
Trudniej będzie z rozumem. Rozum wydaje się pewniejszy. Proponuję sięgnąć do następujących argumentów: zabobony, fałszywe przekonania, fałszywa wiedza, pozorne „autorytety”, przywiązanie do przekonań, strach, panika, oddziaływanie tłumu, tzw. „tradycja”, która nieraz uniemożliwia samodzielne myślenie...
Rozum, choć zdaje się pewniejszy niż zmysły również może nas mylić.
Pójdźmy dalej w przypuszczeniach i załóżmy, że świat, który nas otacza jest rodzajem złudzenia lub snem. Czy łatwo jest odróżnić jawę od snu? „Sen jest nielogiczny, a jawa tak” – ktoś powie. Jednak o tym, że nasz sen był nielogiczny wiemy dopiero PO PRZEBUDZENIU. Kiedy śniliśmy, wszystko wydawało nam się całkiem sensowne- latające koty, straszydła i różne fantazje. Śniąc nie wiedzieliśmy, że śnimy.
Poza tym, „logiczność” świata może wynikać z prostego faktu, że innego świata niż nasz nie znamy.
Kartezjusz – hipotetycznie założył, że świat, Bóg, a nawet ja sam – nie istnieją. Poszukiwał absolutnej pewności, która u niego łączyła się z oczywistością. Gdybyśmy znali choć jedną rzecz, która jest absolutnie pewna – na jej podstawie moglibyśmy dedukować całą resztę. Tylko absolutna pewność może być podstawą nauki i w ogóle wiedzy o świecie.
W końcu Kartezjusz znalazł to, czego tak długo poszukiwał. „Myślę, więc jestem”. To był w jego rozumieniu niezaprzeczalny pewnik.
Fakt myślenia nie dowodzi jednak faktu realności świata. Kartezjusz założył że mógłby istnieć „Demon zwodziciel” (patrz superkomputery i wirtualna rzeczywistość), który mógłby tworzyć idealną iluzję. (Z resztą, czy musiałaby ona być aż taka idealna? Przecież nie znając innego świata i tak zaakceptowalibyśmy to, co jest nam dane).
Kartezjusz rozumował dalej tak – w moim umyśle istnieje idea Boga. Jest ona tak doskonała, że ja sam nie mogłem jej wymyślić. Musiała ona zostać mi „zaszczepiona”. A więc Bóg musi istnieć. A skoro istnieje dobry Bóg, to czy pozwoliłby na to, by człowiek był oszukiwany?
W ten sposób, okrężną drogą, ze słynnego „Cogito” Kartezjusz „udowadnia” istnienie Boga i świata.

                Argumenty krytyczne zaczynają się już  na samym początku. Fakt, że następuje proces myślenia, nie musi wcale dowodzić, że rzeczywiście istnieje ktoś, kto myśli, ani, że jego przekonania są prawdziwe. Nie można też założyć, że w umyśle człowieka istnieje idea Boga, która z definicji jest nieskończona, więc nie mogłaby zawierać się w niczyim ograniczonym umyśle.
                Nie ma więc niczego, czego moglibyśmy być pewni całkowicie.
Warto tu sprostować trochę ten wywód, żeby załagodzić „szok”. Sami filozofowie, np. Hume ostatecznie odwołują się do tzw. zdrowego rozsądku, który jest potrzebny, by normalnie funkcjonować. Pewien stopień realności świata trzeba przyjąć jako pewnik. Niemniej jednak taka refleksja ma swój urok...
                ...czy ma jednak sens? Po co zastanawiać się nad „głupotami”?
Świadomość ograniczeń ludzkiego umysłu i zmysłów jest źródłem praktycznej wiedzy o świecie. Gdybyśmy nie wiedzieli, że zmysły mogą nas mylić, do tej pory sądzilibyśmy, że słońce ma wielkość piłki do koszykówki.  Podobnie jest z rozumem. Jego ograniczenia są przedmiotem badań psychologii, neurologii, neuromarketingu, pośrednio też socjologii... Czy aby kampania wyborcza nie jest przykładem praktycznego wykorzystania tej wiedzy :-)?? Od zdawałoby się  - absurdalnej refleksji do praktycznej wiedzy droga nie jest wcale taka daleka.

wtorek, 4 października 2011

Tytułem wyjasnienia

Zdarzają się pytania typu: "dla której klasy gimnazjum przewidziany jest ten scenariusz?". Rzeczywiście, osobom, które nie wiedzą jak wygląda sytuacja z nauczaniem etyki scenariusze typu "Każdy może być superbohaterem" mogą wydawać się nieco dziwne. Spieszę wyjaśnić, że praktycznie wszędzie etyka jest nauczana w grupach międzyklasowych, przy czym kryterium wieku bynajmniej nie jest czynnikiem decydującym jeśli chodzi o przydzielenie do konkretnej grupy. Tak więc w jednej mogą znaleźć się uczniowie z 1 i z 5 klasy. Bywa i tak. Co robić? W takiej sytuacji najlepsze będzie zrobienie właśnie ogólnego, otwartego tematu i dostosowanie konkretnych zadań do poziomu uczniów. W obrębie tego samego zagadnienia młodsi mogą przygotować rysunek, a starsi scenkę, napisać wspólnie krótkie opowiadanie, itp.

"Mogę i chcę zmieniać świat na lepsze" - SP, gim., LO

W moim przekonaniu na lekcjach etyki powinno się nawiązywać do aktualnych zdarzeń. Dzięki temu można pokazać, że etyka nie jest nauką oderwaną od rzeczywistości, ale pozostaje w ścisłym związku ze światem, który nas otacza. W przededniu wyborów proponuję temat "Mogę i chcę zmieniać świat na lepsze".




"Dionizjusz, zwany Starszym, wielki tyran, wydawał wspaniałe uczty. Były to wystawne pokazy jego siły i bogactwa, którymi popisywał się przed innymi mieszkańcami państwa.
Pewien dworzanin, Damokles, powiedział kiedyś Dionizjuszowi, że bardzo zazdrości mu bogactwa oraz potęgi.
- Dobrze więc – odparł Damokles – skoro tak mi zazdrościsz, to może sam chciałbyś zakosztować władzy i potęgi. Będziesz mógł przekonać się, jakie jest moje życie.
Damokles, który był już porządnie odurzony winem zgodził się na to bez wahania.
Posadzono go zatem na złotym tronie, otoczono królewskim przepychem, wszyscy dworzanie mu usługiwali. Miał wszystko, o czym mógł tylko zamarzyć. Damokles pławił się w szczęściu.
I tak by było pewnie cały czas, gdyby nagle nie wzniósł oczu do góry. Nad sobą zobaczył wielki, ciężki i ostry miecz. Miecz wisiał na tylko jednym, cieniutkim włosku. W jednej chwili Damokles zapomniał o służbie, wykwintnym jedzeniu, a władza w ogóle przestała go cieszyć. Myślał tylko o tym, jak czmychnąć spod ostrego miecza.
Zapytał go Dionizjusz:
- I co? Przyjemnie?
- Nie panie – wyszeptał pobladły ze strachu Damokles – tak bardzo się boję, że już nic mnie nie cieszy. Ten, kto sprawuje władzę naprawdę jest w trudnej sytuacji..." 

Horacy
               
                Pytania:
1.      W najbliższą niedzielę wydarzy się coś ważnego. Co to będzie?
2.      Co to jest demokracja? Na czym polegają wybory?
3.      Czy łatwo jest rządzić?
4.      Czy dorośli powinni brać udział w wyborach?
5.      Jakie cechy powinien mieć dobry przywódca? (Wypisz na kartce)
Oglądanie odcinka przygód Króla Maciusia I. Maciuś po śmierci ojca musiał objąć stanowisko króla. (W starszych klasach można Maciusia zastąpić jakimś tekstem źródłowym o polityce i przedyskutować).
1.      Oceń reformy Maciusia.
2.      Czy Maciuś był w trudnej sytuacji? Dlaczego?

Praca w grupach
Dzieci dzielą się na grupy i tworzą „etyczne partie polityczne” np. Polska Partia Etyczna. Wybierają lidera, projektują logo, plakat wyborczy i wymyślają etyczny program. Następnie lider prezentuje program. Plakaty rozwieszamy w klasie.
Wszyscy głosują na krateczkach i  wybierają program, który jest ich zdaniem najlepszy. 

Wizualizacja pojęć
Spróbuj namalować wszystko, co kojarzy Ci się ze sprawowaniem władzy.

Tworzenie opowiadania:
Zaczynamy od „Były sobie dwa państwa. W pierwszym rządzili dobrzy politycy, w drugim źli. W pierwszym państwie... (każdy musi pociągnąć dalej opowiadanie dodając jedno zdanie od siebie).

niedziela, 2 października 2011

Agresji stop – szkoła podstawowa, gimnazjum

Pewnego razu żył sobie chłopiec, który był bardzo agresywny. Miał na imię Adaś. Ojciec dał mu młotek i gwoździe. Powiedział „Za każdym razem, gdy kogoś urazisz lub komuś dokuczysz wbij w płot jeden gwóźdź”.
Pierwszego dnia Adaś wbił kilka gwoździ... później jednak uczył się nad sobą panować. Z czasem liczba wbijanych gwoździ zmniejszała się aż przyszedł dzień, że chłopiec nie wbił ani jednego.
Poszedł powiedzieć o tym ojcu. Wtedy ojciec kazał mu powyciągać gwoździe i pokazał mu płot.
„Widzisz, jest cały w dziurach, które pozostaną na zawsze. Jeśli kogoś skrzywdzisz, chociażbyś przeprosił i naprawił szkodę – rana pozostanie. Cokolwiek byś nie zrobił, rana pozostanie”. 
               
                Pytania do dyskusji:
Co to jest agresja, czy spotkałeś się z agresją w swoim otoczeniu? (Konkretne sytuacje)
Skąd się wzięła agresja? (Konieczność walki o przetrwanie, walki między plemionami, obrona własnego życia; agresja jako naturalny mechanizm, który trzeba kontrolować)
Jakie są rodzaje agresji? Czy agresja to jedynie fizyczny atak? (Fizyczna, psychiczna, słowna)
Czy agresja może być naprawdę niebezpieczna? W jakich okolicznościach? (Np. bójka w klasie zastawionej ławkami i krzesłami, przepychanki przy przejściu dla pieszych, zdenerwowany człowiek, który wsiada za kierownicę, itd.)
Czy agresji można jakoś przeciwdziałać?
Uczniowie wymieniają sposoby rozładowania agresji (poprzez sport, zdrową rywalizację, muzykę, sztukę, medytację (pomysł z medytacją może wydać się zabawny, ale umożliwia wprowadzenie ciekawych elementów na zajęciach, nie chodzi tu o medytację związaną z jakąś konkretną religią czy filozofią, ale o technikę zrelaksowania siebie samego, zapanowania nad złością), rozmowę, pracę...)

                Medytacja plastyczna
Uczniowie otrzymują mandale do kolorowania i kolorują je słuchając relaksującej muzyki. Mandale są szeroko dostępne w Internecie. Niech każdy uczeń dostanie inny.
                Malowanie uczuć
Uczniowie starają się narysować gniew, złość. Następnie starają się przedstawić zgodę, przyjaźń, pokój. Który rysunek bardziej się podoba? (Obowiązuje pełna swoboda wyrazu. Jeśli ktoś uważa, że złość to czarne bazgroły – OK. Jeśli ktoś uważa, że to stwór z zębami – OK.).

                Pozbywanie się złości
                Uczniowie nadmuchują balony myśląc o tym, co ich najbardziej złości. Każdy uczeń dostaje jeden balon. Potem piszą na nim nazwę negatywnej emocji i przebijają balon.
                Świat bez agresji
                Uczniowie rysują świat bez agresji. Można przedzielić kartkę i na jednej połowie narysować świat pełen agresji i na drugiej ten bez agresji. Oczywiście każdy rysunek dokładnie omawiamy. Dlaczego ten bez agresji jest lepszy?
                W książce Marka Gorczyka znajdziemy opowiadanie „cios za cios”, też można je wykorzystać.

                Zadanie na koniec
                Dzieci dzielą się na grupy i tworzą własne opowiadanie o agresji. Muszą zacząć od jakiegoś zdania np. „Pewnego razu w szkole...”, „Wszystko zapowiadało, że będzie to spokojny dzień. Jednak na trzeciej przerwie...”, „Pewnego wieczoru...”

czwartek, 22 września 2011

Koło filozoficzne – szkoła podstawowa, gimnazjum – filozofia średniowieczna


      Z pewnością zrozumienie filozofii średniowiecznej będzie stanowić np. dla ucznia szkoły podstawowej spore wyzwanie. Nie należy łudzić się, że będzie on pojmował subtelne rozróżnienia kategorii Arystotelesa, czy zawiłości sporu o uniwersalia.
      Nie znaczy to, że próba przedstawienia chociażby w zarysie filozofii średniowiecznej w „podstawówce” jest z góry skazana na niepowodzenie.
      Spotkanie proponuję rozpocząć od prezentacji sztuki średniowiecznej. Będzie to dobry punkt wyjścia, bo przecież sztuka często odzwierciedla ducha epoki.
      Niech uczniowie przyjrzą się średniowiecznym freskom, gotyckim katedrom, obrazom przedstawiającym wyobrażenia kosmosu...
      W przypadku dzieci starszych można również zaprezentować wizje Piekła, Sądu Ostatecznego lub motyw Tańca Śmierci (teoretycznie podobne obrazy mogą być źródłem niepokoju u najmłodszych, więc ostrożnie z tym, ale sądzę, że w przypadku starszych uczniów można taką prezentację poprowadzić).
     Na podstawie tych wszystkich obrazów wyłoni nam się pewien bardzo ogólny obraz, który należy omówić.
            Teocentryzm – Bóg w centrum zainteresowania
            Asceza –umartwienie ciała
            Zwrócenie szczególnej uwagi na problemy duszy i zbawienia (Augustyn)
        Zmniejszone zainteresowanie fizycznością (zniekształcone postacie na freskach, dziwna dla nas perspektywa), doczesnością, wiedzą na temat świata. (Można wspomnieć, że ten nurt ulegał powolnej zmianie wraz ze św. Tomaszem z Akwinu).
            Danse Macabre – Taniec śmierci symbolizujący jej nieuniknioność i powszechność.
         Carpe Diem – „Chwytaj dzień” ale raczej nie w znaczeniu współczesnym, czyli „baw się”, lecz w znaczeniu „postępuj dobrze, pracuj, módl się, bo nie znasz dnia ani godziny”.
            Pismo Święte i Arystoteles -  jako główne źródła wiedzy o świecie.

            Następnie proponuję omówić najbardziej znane, ówczesne dowody na istnienie Boga wraz z argumentami krytycznymi (jako ciekawostkę).
           
            Dowód ontologiczny (św. Anzelm) 

Rzecz, która jest jedynie w umyśle byłaby mniej doskonała niż ta, która jest w rzeczywistości. Bóg jest z definicji istotą najdoskonalszą, musi zatem  posiadać cechę istnienia w rzeczywistości, a zatem istnieje. Istnienie daje się dowieść już z samej definicji.

            „Drogi do Boga” św. Tomasza z Akwinu 

            Z przyczyny. Skoro każde zdarzenie musi mieć swoją przyczynę, to musi istnieć przyczyna wszystkich przyczyn. Tą przyczyną jest Bóg.
            Z ruchu. Wszystko co się porusza musiało zostać poruszone przez coś innego. Zatem musi istnieć Pierwszy Poruszyciel.(Młodsi uczniowie mogą nie rozumieć słów takich jak "skutek" i "przyczyna". Może użyć małych piłeczek i zaprezentować, jak uderzają w siebie nawzajem? Piłeczki są do kupienia w każdym sklepie z zabawkami).
            Z hierarchii. Wszystko co istnieje podlega pewnej hierarchii doskonałości. Człowiek jest doskonalszy niż pies, pies jest doskonalszy niż kamień. Zatem, na samej górze tej hierarchii musi istnieć istota najdoskonalsza, czyli Bóg.
            Z przygodności i konieczności. Jeśli w świecie istnieją byty przygodne (przemijające), musi istnieć byt konieczny. (Można tu nawiązać do poprzedniego spotkania, kiedy pojawiło się przecież właśnie pytanie "skąd się biorą rzeczy").
            Z rozumności. Celowe działanie dowodzi rozumności. Ład i porządek w działaniu świata świadczą o istnieniu Boga.(Na niektórych średniowiecznych ilustracjach znajdziemy obrazy przedstawiające aniołów poruszających gwiazdami, ciał niebieskich, które poruszają się po wyznaczonych torach, warto je pokazać, zobrazować ten "ład i porządek".

            Kto chce poznać argumenty krytyczne musi przyjść na kółko.
           
W czasie dyskusji z uczniami starszymi, najmłodsi mogą starać się odwzorować w jakiś sposób styl średniowiecznej sztuki, tworząc własny fresk farbami lub lepić z plasteliny gotycką budowlę ;-) (Jednocześnie przysłuchując się rozmowie).

wtorek, 20 września 2011

Opowiadanie o rasizmie na lekcję etyki

Ania i Dominika – doskonały tekst z Elisaberh Reuter, Judith und Lisa, Monachium1988, lekko przerobiony przeze mnie.  



 
Ania i Dominika były najlepszymi przyjaciółkami, jakie tylko można sobie wyobrazić. Mieszkały blisko siebie, bawiły się razem, nieraz były smutne, a nawet czasami się kłóciły. Ale zawsze szybko się pogodziły, bo bardzo się lubiły. Ania i Dominika chodziły razem do szkoły i siedziały w jednej ławce.
Pewnego dnia na ścianie klasy powieszono duże zdjęcie mężczyzny z wąsem, którego teraz często widziano. Tata na pytania Ani wyjaśnił, że ten człowiek jest jak niedobry cesarz. Teraz dorośli i dzieci nie mówiły już na powitanie „Dzień dobry” lecz „Heil Hitler”.

W szkole uczy się czytać, pisać, liczyć, muzyki i wiele innych rzeczy. Ania i Dominika uczyły się teraz, że byli dobrzy ludzie, którzy prawie zawsze byli blondynami, silnymi, wierzącymi w Boga i byli Niemcami. Źli ludzie, wyjaśniała nauczycielka, mieli przeważnie ciemne włosy, zakrzywione nosy i fałszywe spojrzenia. To byli Żydzi. I nauczycielka powiedziała: „Żyd jest wielkim niebezpieczeństwem dla niemieckiego narodu, dlatego wszyscy musimy walczyć z nimi, gdzie tylko ich spotkamy”
Ania zamilkła. Tata powiedział niedawno do mamy: „Jesteśmy, co prawda Żydami, ale oni na pewno nie zrobią nam nic złego”. Oni to byli mężczyźni w czarnych wysokich butach i brunatnych koszulach oraz mężczyzna z wąsem. Ania chwyciła się za swoje czarne loki i patrzyła zdziwiona i przestraszona na nauczycielkę.
Często mężczyźni w czarnych butach maszerowali ulicami. Każdy powinien się dowiedzieć, że mężczyzna z wąsem jest wielkim wodzem ludzkości! Ludzie stali wzdłuż ulic, machali i krzyczeli „Heil Hitler”. Ania chętnie miałaby taką samą chorągiewkę, jak inne dzieci, ale rodzice jej tego zabronili. Jakiś starszy pan pochylił się z uśmiechem nad Anią i dał jej chorągiewkę ze swastyką.

Dzieci uczyły się, że niektóre książki są niedobre. Najczęściej pisali je Żydzi. Żeby dusze dzieci nie zostały zatrute, spalono wszystkie takie książki. Nie było już też niedobrych obrazów namalowanych przez Żydów, gdyż tacy artyści nie mogli już więcej malować. Wszystkie dzieci, także Ania i Dominika powinny sprawdzić, czy w ich domach nie wiszą na ścianach takie obrazy i powiedzieć o tym pani nauczycielce. Każde dziecko w klasie poczuło się teraz silne. Fajnie było mieć kogoś wszystkiemu winnego. Może to Żydzi byli też winni, że w szkolnych tornistrach nie było już słodyczy, że ojciec nie miał pracy albo że mieszkanie było za ciasne. Na pewno wszystkim będzie lepiej, kiedy nie będzie Żydów.
Nie ma się co dziwić, że Ania teraz bardzo niechętnie chodziła do szkoły. 
Przyjaźń między Anią i Dominiką była teraz nieustannie wystawiana na próby.
„Przesiądź się do tyłu” – powiedziała nauczycielka i teraz Ania musiała siedzieć sama w ostatniej ławce. Pozostałe dzieci patrzyły na nią z ciekawością i poza Dominiką nikt się do niej nie odzywał. Na przerwach dzieci skakały wokół Ani i krzyczały „Żydówka, Żydówka”. Wtedy Dominika biegła do Ani i rozpościerała ramiona w jej obronie - żeby dzieci się uspokoiły.
Ania nie mogła już chodzić z Dominiką na basen i plac zabaw. W wielu miejscach wisiał napis „Żydom wstęp wzbroniony!”. Pewnego dnia na aptece, należącej do rodziców Ani powieszono plakat „Niemcy, brońcie się, nie kupujcie nic u Żydów”. Dominika nie wiedziała, co ma o tym wszystkim myśleć, gdyż bardzo lubiła Anię, a także jej rodzice przyjaźnie odnosili się do niej. Dominika nie mogła się dopatrzyć żadnej różnicy między sobą i żydowską dziewczynką, taką jak Ania. 

Pytania:

- Dlaczego Ania i Dominika były najlepszymi przyjaciółkami?
- Czym różniły się obie dziewczynki?
- Jak nauczycielka odróżniała dobrych ludzi od złych?
- Co miała na myśli nauczycielka mówiąc „Żydzi mają fałszywe spojrzenia”?
- Dlaczego Ania zdziwiona patrzyła na nauczycielkę?
- Dlaczego Ania chciała także mieć chorągiewkę ze swastyką?
- Co było rzekomo złego w książkach  napisanych i lub obrazach  namalowanych przez Żydów?
- Dlaczego Ania musiała sama siedzieć w ostatniej ławce?
- Jaka różnica miedzy Anią i Dominiką nagle stała się najważniejsza?
- Czym się różnisz od swojego najlepszego przyjaciela w klasie?





Dalszy ciąg....

„Nie baw się tak często z Anią – powiedziała do Dominiki zaniepokojona mama – to nie musi być akurat ta koleżanka”
Od tej chwili także mama Dominiki nie chodziła do apteki rodziców Ani, ale jeździła wiele ulic dalej do innej apteki. Ania i Dominika musiały wymyślić tajne znaki, kiedy chciały się odwiedzić. Machały sobie ręką z okien. Trzykrotne machnięcie oznaczało „Idę się bawić”, a trzykrotne pokazanie zaciśniętej pięści oznaczało „Teraz lepiej nie przychodź, moi rodzice są w domu”
„Nie rozmawiaj więcej z Anią – zaklinała Dominikę mama – bo będziemy mieć kłopoty”
Dominika nie rozumiała, czego się boi jej mama.  „Lepiej tyle nie pytaj, jeszcze tego nie zrozumiesz – mówili rodzice – w tych czasach trzeba być bardzo ostrożnym”.
Pewnego popołudnia Dominika dała znak Ani, że mogą się razem pobawić. Najchętniej bawiły się teraz w trzech niedźwiadków  w lesie. Każda miała jednego niedźwiadka; Dominika Puchatka, a Ania Pyszczka. Trzeci, najmniejszy, o nazwie Kłębuszek był ich wspólny. Najchętniej obie miałyby najmniejszego niedźwiadka.
Dzisiaj był wyjątkowy dzień. Dominika nagle poczuła się inna, niż Ania. „Od teraz to ja będę zawsze mieć Kłębuszka” – zadecydowała Dominika. Kiedy Ania nie chciała się zgodzić, Dominika powiedziała nagle z wyższością: „Ty przecież jesteś tylko żydowską dziewczynką!”
Nagle zrobiło się całkiem cicho. Ania rzuciła małego niedźwiadka na podłogę i wstała. Chwyciła swojego Puchatka i ile sił w nogach zbiegła w dół po schodach. Dominika została sama w domu. Wzburzona narzekała na Anię i ze złością cisnęła swojego niedźwiadka do kąta. Ania następnego dnia nie przyszła do szkoły. Także w kolejne dni jej nie było. Nikt w klasie o niej nie mówił.
Dominice bardzo szybko zrobiło się przykro z powodu kłótni o niedźwiadki. Jednak w oknie naprzeciwko nie było widać Ani, a rodzice nie pozwolili jej iść do jej domu.
Była noc. Dominika spała głęboko z misiem Kłębuszkiem w ramionach. Nie słyszała warkotu silników i stukotu butów o bruk, nawoływań i krzyków, odgłosów tłuczonego szkła.
Rano Dominika stanęła w oknie i spojrzała w stronę domu Ani. Apteka była całkowicie zdemolowana. Szyby okien rozbite, a w środku widać było powywracane szafki, rozbite butle, rozrzucone pudełka, papiery, tabletki i zioła. Wiele z nich rozdeptane i porozrywane leżało na ulicy i chodniku. Drzwi apteki były otwarte na oścież.
Przestraszona, z mocno bijącym sercem, z misiem w ramionach Dominika popędziła na ulicę. Stała pośród potłuczonego szkła i wołała Anię. Nikt jej nie odpowiedział.
„Dominika, zaczekaj – krzyczała mama, która pobiegła za nią – natychmiast wracaj, ich już nie ma”. „Nie ma?” – zapytała przerażona Dominika i popatrzyła w ciemne wejście do apteki. -  ”Gdzie oni są, ja chciałam dać Ani Kłębuszka. My chciałyśmy się przeprosić”  
„Oni nigdy nie wrócą” – szepnęła mama Dominice do ucha i pociągnęła ją za ramię. Jednak Dominika nie ruszyła się z miejsca, ponieważ nagle coś dostrzegła. Cichutko powiedziała: „Tutaj leży jej miś Pyszczek – i pokazała na niedźwiadka Ani, leżącego na chodniku, brudnego i zdeptanego. Coś się wydarzyło, czego Dominika nie mogła pojąć. Położyła swojego Kłębuszka obok niedźwiadka Ani i spojrzała na mamę. 
„Nie myśl o tym i wszystko zapomnij” – powiedziała mama do Dominiki. Znowu chwyciła Dominikę za ramię i pobiegły szybko do domu.
Wkrótce Dominika dowiedziała się w szkole, że byłoby lepiej, żeby Żydów rozpoznawać po specjalnym znaku, gdyż wielu z nich wygląda jak inni ludzie. I pewnego dnia Żydzi musieli nosić takie znaki, kiedy wychodzili na ulicę. Po dużej gwieździe na ich ubraniach można było zobaczyć, że to jest Żyd. Od tej pory Dominika przyglądała się każdej dziewczynce, która nosiła taką gwiazdę, ale nie odnalazła Ani.   


Źródło: Elisaberh Reuter, Judith und Lisa, Monachium1988




Pytania:


- Dlaczego Żydzi musieli nosić na ubraniach gwiazdę?
- Dlaczego kolor włosów i oczu nic nie mówi o charakterze człowieka?
- Jakie cechy czynią z nas ludzi?
- Czy historia dziewczynek mogłaby się wydarzyć współcześnie?
- Czy lekcje etyki uczą tolerancji?


Co to znaczy, że ludzie są różni ale równi? W jakim sensie są równi?
Są równi ponieważ każdy tak samo pragnie szczęścia jak inni ludzie i ma do tego prawo.


Żeby dzieci w pełni mogły zrozumieć to opowiadanie trzeba je umieścić w historycznym kontekście. Proponuję wspomnieć o Holokauście, prześladowaniach Żydów, obozach koncentracyjnych, II Wojnie Światowej, dojściu do władzy Hitlera. Oczywiście stopień szczegółowości i naturalizmu tych informacji powinien być dostosowany do wieku.
Z pewnością warto też pokazać związek między sposobem myślenia człowieka a jego podatnością na radykalne poglądy. W tym świetle zajęcia z etyki jawią się jako całkiem sensowne lekcje.

piątek, 16 września 2011

SOS dla Ziemi

Proponuję poświęcić jedne zajęcia z etyki na tematy związane z ochroną środowiska naturalnego. 

Na lekcji można wykorzystać filmy z cyklu "Była sobie Ziemia", pokazać dzieciom książeczki o ekologii. (Jest ich sporo w każdej bibliotece dla dzieci). 

Następnie, po obejrzeniu filmów i przeczytaniu najważniejszych wiadomości o ekologii, przystępujemy do pracy. Proponuję podzielić uczniów na 2 grupy. Niech każda grupa dostanie dużą płachtę papieru. Trzeba  przygotować dwa wizerunki "Smutnej Ziemi" i dwa "Wesołej Ziemi". Jedną stronę płachty oznaczamy "Smutną Ziemią".
Teraz zadanie uczniów polega na tym, by zidentyfikować, omówić i przedstawić graficznie jak najwięcej zagrożeń dla Ziemi. Np. śmieci, wycinka lasów, zanieczyszczenie rzek, niepowstrzymana ekspansja miast, spaliny, mogą też być i zagrożenia wynikające np. z broni masowego rażenia. 

Potem - odwracamy płachty. Niech każdy wymyśli, narysuje i krótko omówi "Pozytywne rozwiązanie problemu". Tę stronę płachty oznaczamy "Wesołą Ziemią".  Jeśli ktoś stwierdził, że problemem są spaliny - to może narysować rower. Trzeba troszkę zastanowić się na każdym pomysłem. Np. "A czy łatwo się jedzie rowerem po mieście?", "Co zrobić, żeby jechało się łatwiej i bezpieczniej?", "O czym pamiętać trzeba jadąc na rowerze?" itd.
Zwykle wywiązuje się wtedy rozmowa, dyskusja, każdy ma do coś do opowiedzenia i to nie zawsze a propos roweru :-) 

Jeśli zostało jeszcze trochę czasu proponuję podzielić dzieci na grupy i niech każda przygotuje "ekologiczny skecz", w którym przedstawi jakieś zagrożenie dla Ziemi. 

Filmy z serii "Była sobie Ziemia" powinniśmy jakoś zdobyć w wypożyczalniach dla dzieci (przynajmniej mnie to się udało). Jeśli nie, chyba trzeba by skorzystać z pomocy Wujka Google, na pewno są też inne filmy poruszające ten temat. Świetna jest "Dolina paproci", ale trwa długo...

Opór przed etyką

Sprawa z etyką w szkole różnie ma się w różnych szkołach, miastach, województwach. Są takie szkoły, gdzie etyka normalnie funkcjonuje, a etyk jest pełnoprawnym nauczycielem. Są to z pewnością powody do dumy.
Niestety... w skali kraju opór przed etyką jest potężny.
Dowodzi tego chociażby fakt, do jakich "wybiegów" i "środków" muszą uciekać się organizacje promujące etykę w szkole. Proszę zerknąć chociażby tu:
http://www.etykawszkole.pl/forum/7-ogoszenia/152-nauczyciel-freelancer

Takich tematów jest mnóstwo. Czy to jest normalne? Jakaś organizacja musi "naciskać" na szkoły, walczyć, upubliczniać sprawy, pomagać w szukaniu nauczyciela... pasjonata....  Przecież to historia jak z filmów Barei. Dlaczego nie wystarczą normalne procedury?
A grupy międzyszkolne? Już widzę te wymęczone dzieci, tułające się po mieście, które przez swoich "niedobrych" rodziców zmuszone są, by iść do sąsiedniej szkoły na etykę...Czy może jesteśmy na planie filmu o tajnym nauczaniu pod okupacją? Nie, nie, to teraźniejszość. Polska, rok 2011.

Jest jedna (z niewielu) rzeczy, która w ludziach irytuje mnie mocno. Prymitywne cwaniactwo. Jeśli już ktoś chce być sprytnym manipulatorem, niechże robi to chociaż z klasą i pomysłem, tak, żeby tego na pierwszy rzut oka nie było widać. I niech nie robi tego kosztem dzieci, bardzo proszę.

Manifest etyczny :)

Cały czas zastanawiam się jeszcze nad treścią tych tez, które umieściłem w poście "Etyczna szkoła-co to jest".
Starałem się aby były one nie do podważenia - to znaczy, żeby każdy rozsądnie myślący człowiek musiał się z nimi zgodzić.
I rzeczywiście, żadne protesty się nie pojawiły :-) Po prostu nikt nie zauważył, jak kontrowersyjne są niektóre stwierdzenia. Po pierwsze - humanistyczna wizja świata. Zdrowie, życie i rozwój człowieka są wartością najwyższą. Tutaj powinni protestować ci, którzy uważają, że są wartości wyższe. Na przykład - Ojczyzna, Honor, Dobro Ludzkości... co tam jeszcze... na pewno coś by się znalazło.
Spodziewając się ataku, który nie nastąpił, celowo dodałem słowo "rozwój". No bo przecież jak się rozwijać bez wolności, na obczyźnie, pod zaborem czy będąc pozbawionym czci i honoru.
Drugi kontrowersyjny punkt to stwierdzenie, że wiedza przekazywana przez nauczyciela nie powinna być sprzeczna z odkryciami naukowymi. "Zgodna" to może byłoby już za wiele? Bo i tak problem mamy tu ogromny. Co zrobić z ewolucją, teorią Wielkiego Wybuchu, niektórymi odkryciami medycyny jak na przykład mocne wykazanie związku mózg-świadomość, badaniami, które potwierdzają moralność u szympansów i w ogóle naukowym sposobem widzenia świata, który przecież utrudnia akceptację wszystkiego, co sprzeczne z rozumem.
Nie będę pisał o Polsce, ale słyszałem, że np. w USA mają duże problemy z akceptacją tej bezwstydnej "tyranii rozumu". :-)
A tu u nas jednak spokojnie. "Nie może być sprzeczna z aktualną wiedzą naukową"...

Filozoficzna gra terenowa w Warszawie

Uchodzisz za znawcę myśli filozoficznej? Jesteś ekspertem od logicznych łamigłówek? A może dopiero rozpoczynasz swoją przygodę z filozofią? Niezależnie od stopnia zaawansowania - wszystkich miłośników filozofowania zapraszamy do udziału w Filozoficznej Grze Terenowej. W niecodzienny, aktywny sposób osoby uczestniczące w grze będą mogły poszerzyć swoją wiedzę filozoficzną oraz sprawdzić się w logicznym myśleniu. Podzieleni na drużyny uczestnicy zabawy odkrywać będą kolejne zakamarki Kampusu Głównego Uniwersytetu Warszawskiego, mierząc się po drodze z rozmaitymi filozoficznymi wyzwaniami. Wygrywa drużyna, która jako pierwsza wykona poprawnie wszystkie zadania i rozwiąże filozoficzne zagadki.

Termin: 24 września 2011, start o godz. 11:00
Miejsce startu: Instytut Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, ul. Krakowskie Przedmieście 3 (róg ul. Traugutta)

Organizatorzy: mgr Paulina Wasilewska, mgr Agnieszka Świtalska, Ośrodek Badań Filozoficznych