sobota, 6 września 2014

Książki, z których będziemy korzystać w tym roku szkolnym

Zajęcia z etyki zwykle rozpoczynają się od pogadanki. Najczęściej odbywa się ona w oparciu o jakiś temat z książki. Oto pozycje, z których w tym roku będę korzystał:

Marek Gorczyk, Chcemy być lepsi

(Podręcznik dedykowany dla klas 1-3 SP, zatwierdzony przez MEN)

Rzecz jasna, to nie wystarczy dla wszystkich klas SP.

W związku z tym wiele tematów będę czerpał z książek Oskara Brenifiera należących do serii "dzieci filozofują":

"Życie - co to takiego?"
"Dobro i zło - co to takiego?"
"Ja - co to takiego?"
"Uczucia - co to takiego?"



Oprócz tego dla starszych dzieci wybrane tematy z:

"Wycieczki filozoficzne cz. I i II", Stephen Law


środa, 3 września 2014

Kolejny rok z etyką

W tym roku szkolnym zainteresowanie etyką jest bardzo duże. Wiąże się to ze zmianą przepisów. Można uczęszczać na etykę, na religię, na religię i etykę albo - nigdzie. 
Wielu uczniów decyduje się chodzić również na etykę, być może trochę z ciekawości, jednocześnie uczęszczając na religię. 
Moje pierwsze zajęcia w tym roku jeszcze się nie rozpoczęły, trwa zbieranie chętnych i próby dostosowania godzin do planu różnych klas. 

Zastanawiam się, jakie informacje koniecznie powinny pojawić się na pierwszych zajęciach. Na pewno techniczne. Będę prosił, aby uczniowie przynosili ze sobą zeszyt. Postaram się jednak ograniczyć dyktowanie do minimum, a może nawet wcale je wyeliminować. Zamiast tego proponuję wklejki. Każdorazowo przygotuję małą notatkę, którą trzeba będzie wkleić do zeszytu. Uczniowie i tak mają mnóstwo pisania na innych przedmiotach. Zamiast tego liczę na większą aktywność, chciałbym, aby uczniowie nie bali się zabierać głosu i wyrażali swoje zdanie, niekoniecznie zgodne z moim. Generalnie podstawą lekcji etyki powinna być DYSKUSJA. 

Rzecz jasna, nie każdy chce i lubi dyskutować. Zdarzają się osoby bardziej nieśmiałe. Dla nich trzeba będzie powymyślać np. zadania rysunkowe związane z omawianym tematem. W przypadku najmłodszych dobrze sprawdzają się klocki. Zadanie "klockowe" może być bardzo proste. Przypuśćmy, że lekcja dotyczy tolerancji. Ogólne hasło może brzmieć "inny nie znaczy gorszy". Najmłodsi mogą dostać hasło "dużo możliwości to więcej radości" i spróbować pokazać je za pomocą klocków. Starsi mogą w tym czasie dowiedzieć się, że np. różnorodność to podstawa demokracji. 

No i wreszcie jak co roku, trzeba jakoś prosto wytłumaczyć dzieciom i rodzicom co to właściwie jest ta etyka. Ja przygotowałem wklejkę do zeszytu. Wydaje mi się, że w miarę sensownie, bezstronnie i uczciwie stawiam sprawę (jak widzicie starałem się sformułować notatkę możliwie w jak najprostszy sposób, aby też najmłodsze dzieci mogły coś z niej zrozumieć):

Wklejka nr 1Wklej kartkę do swojego zeszytu od etyki. To jest Twoja notatka z lekcji.
Temat: Co to jest ETYKA?
Etyka jest częścią większej nauki, która nazywa się FILOZOFIA. Słowo „filozofia” pochodzi z języka greckiego i oznacza „miłość do mądrości”. Filozofia istnieje już bardzo długo. Zwykle uważa się, że pierwszym filozofem był TALES Z MILETU, który żył aż dwa  i pół tysiąca lat temu. Filozof to człowiek ciekawy świata, który zadaje bardzo wiele niezwykłych pytań. Oto niektóre z nich:
Jak powstał cały wszechświat, czyli wszystko, co jest dookoła nas?
Z czego właściwie zrobione są wszystkie rzeczy? Po co żyjemy? Co robić, żeby być szczęśliwym? Skąd mam wiedzieć, co właściwie jest prawdą, a co nie? Czy istnieje dusza? Czy istnieje Bóg? Dlaczego jestem sobą, a nie kimś innym? Czy to, co spotka mnie w przyszłości jest już postanowione? Od kogo, albo od czego zależy moje życie?
Przykładowe pytania etyczne:
Co mam robić, żeby być dobrym człowiekiem? Skąd mam wiedzieć, co jest dobre a co złe? Czy mogę robić wszystko, na co mam ochotę? Czy powinienem przejmować się losem innych ludzi lub zwierząt? Co to znaczy „mieć honor”? Jaka jest różnica między odwagą a głupotą? Jak rozpoznać prawdziwego przyjaciela? Dlaczego dobrych ludzi czasem spotykają złe rzeczy? Czy każdy dorosły zasługuje na szacunek i zaufanie? Czy w każdej sytuacji trzeba mówić prawdę? Czy wolno prześladować kogoś w Internecie? Czy każdy wynalazek jest dobry? Czy ludzi można podzielić na „lepszych” i „gorszych”? Czy opłaci się być uczciwym?
         To bardzo trudne pytania, chociaż wydają się łatwe… Może dlatego filozof SOKRATES powiedział: WIEM, ŻE NIC NIE WIEM?
Zadanie na lekcję – tworzymy mapę „dobro i zło”.

niedziela, 10 sierpnia 2014

Jeden z możliwych światów



Napisał do mnie Autor książki, Pan Marcin Dolecki. Poprosił o recenzję jego powieści "Jeden z możliwych światów". Oczywiście, zgodziłem się. 

Celem książki jest popularyzacja filozofii, a jej fabuła rozgrywa się w "jednym z możliwych światów". 
Już sam tytuł wydaje się bardzo intrygujący. Istnieje bowiem bardzo ciekawa teoria "wieloświatów" i jak domyślam się, tytuł do niej nawiązuje. Głosi ona, że nasz Wszechświat nie jest bynajmniej jedynym istniejącym światem, ale że niejako "równolegle" do niego istnieją również inne światy w których - co wydaje się najbardziej niesamowite  - istnieję również ja sam, lub też coś w rodzaju mojej "kopii". 
Zatem, zgodnie z tą niezwykłą teorią, w niektórych "wersjach" nie mam na przykład brody, wygrałem w toto-lotka, mieszkam w Warszawie lub... Kalifornii. 

Zwariowane, prawda? Cokolwiek by nie myśleć o tej idei (zakłada ona niesamowitą "rozrzutność" rzeczywistości), to od wielu dziesięcioleci pomysł ten pobudza wyobraźnię rozmaitych twórców. 

A więc - przynajmniej dla mnie - już jest ciekawie. W dodatku główny bohater udaje się w niezwykłą podróż, podczas której spotyka rozmaitych filozofów i zadaje im dość kłopotliwe pytania. W tej plejadzie pojawia się nawet... kontrowersyjny Richard Dawkins :) 

Zapowiada się naprawdę interesująca lektura. Szkoda tylko, że Polacy słabo doceniają takie książki... pamiętacie "Świat Zofii"? Wielki bestseller. A o "Jednym z możliwych światów" dowiedziałem się dopiero od samego Autora... Nie przeczytałem jeszcze książki, ale już mogę powiedzieć "cudze chwalicie, swego nie znacie". My też mamy świetne pomysły!

Panie Marcinie - czekam na książkę!


wtorek, 15 lipca 2014

Dlaczego istniejemy?

To ciekawe pytanie zadają sobie chyba tylko dzieci i niektórzy filozofowie. Większość ludzi uważa je za całkowicie bezsensowne i pozbawione podstaw. Z biegiem czasu uczymy się rezygnować z takich pytań, ponieważ ich zadawanie nie prowadzi do żadnej namacalnej, bezpośredniej korzyści. 

Są też ludzie, którzy uważają, że to pytanie jest bezgranicznie głupie, ponieważ odpowiedź na nie jest oczywista. Pewna uczennica w szkole średniej stwierdziła: "jeśli chce się wiedzieć, skąd się wzięło, trzeba po prostu zapytać o to tatę oraz mamę". 

Odpowiedź jednak nie wydaje się wcale taka łatwa. Pytając rodziców możemy dowiedzieć się, w jaki sposób doszło do tego, że powstało nasze ciało. Ale jakie czynniki zadecydowały, że urodziliśmy się właśnie jako dzieci tych, a nie innych rodziców, z takim zestawem genów, w tym a nie innym miejscu oraz czasie? Wreszcie - jak to się stało, że wraz z powstaniem tego właśnie ciała zaczęła kształtować się nasza świadomość? A może ulegamy jakiemuś złudzeniu, może poczucie naszej indywidualności jest po prostu pewnego rodzaju fikcją wytwarzaną przez nasz mózg? 

W pewnym stopniu można spróbować odpowiedzieć na to pytanie odwołując się do pewnych praw rządzących całym Wszechświatem. Na pewno wiele osób słyszało o teorii ewolucji Darwina. Zakłada ona, że w pewnym momencie, być może na skutek niezwykłego zbiegu okoliczności, na Ziemi pojawia się jakaś bardzo prosta forma życia. Następnie ewoluuje ona na drodze prób i błędów, doboru naturalnego, by ostatecznie osiągać niezliczoną różnorodność jaką można zaobserwować na całej Ziemi. 

Niektórzy naukowcy zwracają uwagę, że prawdopodobieństwo nastąpienia takiego zdarzenia, gdybyśmy brali pod uwagę samą Ziemię, jest niezwykle małe. Graniczące z nieprawdopodobieństwem. Jeśli jednak przyjmiemy, że w całym Wszechświecie znajdują się miliony milionów planet, to prawdopodobieństwo zdarzenia rośnie... a jeśli do tego uświadomimy sobie jak długo istnieje Wszechświat - prawdopodobieństwo zaczyna być całkiem, całkiem spore...

Podobnie rzecz ma się z całym Wszechświatem. Aby w ogóle mógł istnieć, i to w takiej postaci, by gdzieś mogło powstać życie, musi on spełniać szereg rygorystycznych warunków. Na przykład reakcje termojądrowe zachodzące w gwiazdach muszą przebiegać dokładnie w takim tempie, w jakim się to dzieje. 
Znów mamy do czynienia z niebywałym zbiegiem okoliczności... ale może da się go wyjaśnić, zakładając, że istnieje bardzo wielka liczba innych Wszechświatów. Wtedy nasze prawdopodobieństwo, że w jednym z nich będą akurat takie warunki, jakie są potrzebne - znów jest całkiem spore. Może więc także nasz Wszechświat - jest wytworem ewolucji. Wygrał "walkę o byt" z innymi, "mniej udanymi" wersjami. 

Być może podobne rozumowanie można odnieść do naszej własnej świadomości. Jej narodziny wymagają zaistnienie pewnego prostego faktu narodzin. W moim przekonaniu ten moment narodzin świadomości jest jeszcze okryty tajemnicą. Niemniej - jest to jakiś zachodzący w Kosmosie fakt. Być może niemal nieskończony/nieskończony czas i niezliczona ilość prób doprowadziła właśnie to tego fenomenu - powstania każdego z nas, razem z naszą indywidualną świadomością i historią naszego życia.

Można zadać ciekawe pytanie - czy w tak ogromnym Multiświecie, zawierającym w sobie niezliczoną liczbę Wszechświatów, a także planet, trwającym w dodatku przez jakąś nieprawdopodobną liczbę miliardów lat, ten szczególny fakt, jakim jest pojawienie się naszej świadomości - jest niepowtarzalny? Czy może "przytrafia się" to od czasu do czasu? Na to pytanie, przynajmniej na razie, każdy musi spróbować odpowiedzieć sobie sam :-)

poniedziałek, 7 lipca 2014

Moje rozumienie etyki

Pracując w szkołach mam okazję zaobserwować, w jaki sposób uczniowie, nauczyciele i rodzice postrzegają etykę. Coraz częściej mam ważenie, że jest to punkt widzenia odmienny od mojego własnego.

Otóż w powszechnym mniemaniu nauczyciel etyki ma być kimś w rodzaju "nauczyciela moralności", czyli kogoś, kto na swoich zajęciach powie uczniom co jest dobre a co złe. Także w szeroko rozumianym środowisku szkolnym od nauczyciela etyki oczekuje się, w mniej lub bardziej jawny sposób, pełnienia takiej roli.

Dobrym przykładem jest tworzenie "kodeksów etycznych", które mają regulować życie szkoły, jasno określać wartości, które powinny być przestrzegane i piętnować odstępstwa od nich. Próbuje się więc "wtłoczyć" etykę w ramy użyteczności. 

Jeśli uczeń ma nie podbitą legitymację, wysyła się go do sekretariatu. Jeśli sprawia kłopoty wychowawcze - do psychologa lub pedagoga. Jeśli boli go ząb - do pani pielęgniarki. Jeśli natomiast rysuje czaszki - do pana Łukasza Henela, nauczyciela etyki, musi bowiem z tym uczniem być coś nie tak i najwyraźniej ma zachwiane rozumienie dobra i zła.

Szkoła więc wchłania etykę, nadając jej użyteczny i "narzędziowy" charakter. Etyka ma za zadanie "prostować" poglądy ucznia, sprawiać, że nie będzie on więcej rysował czaszek, mówił brzydkich słów, będzie mył ręce przed jedzeniem i zaprzestanie stosowania wobec kolegów chwytów wyuczonych na zajęciach z judo.
Wszystko to wydaje się jak najzupełniej słuszne. Jaki inny sens mogłyby mieć zajęcia z etyki?

Można jednak postawić pytanie, czy nie zatracamy w ten sposób filozoficznego charakteru lekcji etyki. Filozofia bowiem jest przede wszystkim sztuką stawiania pytań, a im lepszy filozof, tym dłużej wstrzymuje się od udzielenia na te pytania ostatecznych odpowiedzi. Filozofia nie jest dogmatyczna. Nie funkcjonuje na zasadzie "tak jest i już, zapiszcie to sobie do zeszytu". Jako całość nie jest zbiorem jasno określonych odpowiedzi. Jest raczej zaproszeniem do dyskusji i refleksji.

Osobiście uważam, że to drugie ujęcie etyki  posiada w istocie sporą wyższość nad jej rzekomo "wychowawczym" i "praktycznym" wcieleniem. Wyobraźmy sobie bowiem nauczyciela etyki, który prowadzi zajęcia polegające na oznajmianiu reguł zachowania. Tworzy on najrozmaitsze zasady, na przykład: "Ustępuj zawsze staruszce miejsca w tramwaju, zapiszcie do zeszytu". "Bądź miły i uprzejmy dla kolegów, zapiszcie do zeszytu".
Można zastanawiać się, jaka byłaby efektywność tych zajęć.

Być może, z punktu widzenia polskiego systemu nauczania bardzo wysoka. Uczeń miałby (a przynajmniej niektórzy) ładnie prowadzony zeszyt. Być może wielu z uczniów potrafiłoby nawet wymienić reguły dobrego zachowania z pamięci. A zatem, i założenia, i cel - wszystko byłoby osiągnięte. Lecz czy rzeczywiście?

Wystarczyłoby zamknięcie zeszytu, wyjście z klasy nauczyciela, przeniesienie się w nowe środowisko (np. zmiana szkoły, wejście w dorosłość), a wszystko wróciłoby na utarte tory. Tymczasem celem zajęć z etyki jest głęboka zmiana zarówno myślenia, jak i zachowania ucznia. Trwała zmiana, która mogłaby pozytywnie wpływać na całe jego przyszłe życie.

Taką rolę mogą spełnić tylko wnioski, do których dojdziemy sami, z pomocą nauczyciela. Na tym właśnie polega filozoficzny charakter zajęć z etyki. Nauczyciel etyki nie jest od tego, by "gromić" uczniów, lub pouczać ich niczym z ambony. Jest raczej od tego, by pomóc im zrozumieć świat, w którym żyją. Przemyśleć na nowo kwestie związane z dobrem i złem.

Wiele jest wyborów moralnych, w których decyzję podjąć będą musieli sami uczniowie. Zbyt wiele, by dało się je wszystkie przewidzieć i opisać, w formie nakazów i zakazów, a następnie wyuczyć na pamięć i potem zastosować w praktyce, niczym komputerowe algorytmy.

Zasady moralne nieraz kłócą się ze sobą, a ich ślepe przestrzeganie może przynieść więcej szkody, niż ich nieznajomość. Czasem lepiej postępuje ten, kto nie wie, co jest dobre a co złe. 

"Czy mogę ukraść jabłko, by uratować umierające z głodu dziecko?", "Czy wolno mi skłamać, aby uratować życie innego człowieka?", "Czy człowiek popełniający samobójstwo aby nie wyjawić nazwisk przyjaciół  - konspiratorów podziemnego ruchu oporu popełnia moralnie zły czyn, czy może jest bohaterem"? "Czy ktoś, kto w obliczu śmierci głodowej decyduje się na jedzenie szczątków innych ludzi jest wynaturzonym kanibalem, czy może zwykłym człowiekiem, który nie ma innego wyjścia?", "Czy mamy prawo zestrzelić porwany przez terrorystów samolot, w którym znajdują się niewinni ludzie?" "Czy możemy poświęcić życie trzydziestu ludzi, aby ratować trzy tysiące?".

Nieraz bardzo trudno jest oceniać, osądzać, mówić: To jest dobre, a to jest złe.
Każdy musi sam rozstrzygać, kierować swoim postępowaniem. Etyka, filozofia, mają pomagać, aby te decyzje były możliwie jak najbardziej przemyślane, aby rzeczywiście wybory były NASZE.

Sądzę, że taki sposób nauczania etyki i filozofii, jest najbardziej trwały.Wychodzi poza szkolne klasy, i towarzyszy uczniowi, a potem dorosłemu człowiekowi w głąb samego życia.






sobota, 10 maja 2014

Co nowego?



Powoli zbliża się wydanie książki "On" w formie audiobooka. Ci, którzy nie lubią czytać albo nie mają na to czasu, będą mogli sobie posłuchać. Książka ma być w mp3, więc można odtwarzać ją wygodnie na czym kto chce.  Premiera jest przewidziana na lipiec - czy się uda, zobaczymy. 

Poza tym czekam na wakacje. Może znajdę wreszcie czas, by usiąść do pisania.

piątek, 25 kwietnia 2014

Czy na lekcji etyki wypada mówić o Bogu?

W książce Oskara Brenifiera znajdujemy rozdział zatytułowany "Istnienie". Dlaczego istnieje Wszechświat? Dlaczego istnieje człowiek? Oczywiście jedną z możliwych, a także chyba najbardziej znanych odpowiedzi na to pytanie jest: "ponieważ chciał tego Bóg". 
Tak też przedstawiłem sprawę uczniom uczęszczającym na lekcję. Filozofia rozważa różne możliwości. Czasem jest tak, że jedna odpowiedź nie wyklucza drugiej. Tymczasem jeden z uczniów zaczął protestować: "Dlaczego mówi pan o Bogu, przecież jesteśmy na etyce!". 
Osobiście uważam, że etyka jest częścią filozofii. Filozofia natomiast nie unika wcale zajmowania się kwestią Boga, wręcz przeciwnie, często odnosi się do tego zagadnienia. Uważam, że nie ma żadnych przeciwwskazań, by na lekcjach etyki można było rozmawiać również o Bogu. Zwłaszcza, że na zajęcia uczęszczają nie tylko osoby niewierzące, ale również wierzące, różnych wyznań, w tym katolicy. Poruszenie takiego tematu może być ciekawym punktem wyjścia do rozmowy i przedstawienia swoich własnych, różnorodnych punktów widzenia.

wtorek, 8 kwietnia 2014

Oscar Brenifier, "Życie, co to takiego?"





W moim przekonaniu jedna z najlepszych książek o filozofii dla dzieci. Jest bardzo estetycznie wydana, więc cena spora - około 40zł. Warto jednak zainwestować. Żadna z dotychczas wykorzystywanych przeze mnie książek nie wywoływała takiego zainteresowania ze strony uczniów. 
Na czym polega fenomen tej książki? Składają się na nią praktycznie same pytania. Można powiedzieć, że jest to zupełnie nietypowa praca z uczniem. Przywykliśmy, że w szkole otrzymujemy ODPOWIEDZI. A tu same pytania. Już sam ten fakt zaskakuje uczniów. 
Zauważyłem, że zajęcia z książką są tym lepsze, im bardziej udaje mi się powstrzymać od udzielania gotowych odpowiedzi. Czasem mi się to nie udaje i zaczynam wygłaszać coś tonem kaznodziei. Widocznie siedzi to we mnie gdzieś głęboko - efekt długich lat, które spędziłem w szkole jako uczeń. Powielam stare wzorce i wcale nie jest łatwo to w sobie przezwyciężyć. Widzę jednak, że wtedy uczniowie momentalnie tracą zainteresowanie - to już przecież znają, kolejny dorosły wygłasza swoje "mądrości".
Najbardziej interesuje ich samo PYTANIE - na które chcą samodzielnie, po swojemu, każdy inaczej -  odpowiedzieć. Powoli uczę się niełatwej sztuki ograniczania do samych pytań. Jest to znacznie trudniejsze, niż sądziłem :) Książkę gorąco polecam, jest rewelacyjna i wnosi na lekcję zupełnie nową jakość. 

piątek, 4 kwietnia 2014

A tymczasem na konferencji...



W ten weekend wygłosiłem krótką prelekcję na temat "Skąd pozyskać materiały i pomysły do zajęć z filozofii i etyki", w ramach konferencji "Etyka i filozofia w szkole. Edukacja artystyczna - wyzwania".