niedziela, 28 września 2014

Prędkość światła i stop aluminium z ołowiem

Zajęcia z etyki niewątpliwie są lekcjami, na których można porozmawiać na rozmaite tematy. Z pewnością niejeden obiektywny obserwator mógłby zawołać w pewnym momencie "do rzeczy!". Ja jednak nie zawsze od razu spieszę się do rzeczy. Program nauczania, który niewątpliwie należy realizować, jest dość "suchy". Ja w "celach" jakie założyłem sobie na ten rok wpisałem między innymi, że uczeń uczęszczający na zajęcia z etyki powinien życzliwie odnosić się do otoczenia. Otoczenie, to rzecz jasna nie tylko inni ludzie, lecz również świat przyrody. Skąd taka szeroka perspektywa? Czy jest ona potrzebna? Czy nie wystarczy wpoić uczniowi, aby był miły dla innych ludzi?
Moim zdaniem nie wystarczy. Najważniejszy jest fundament. Trzeba zrozumieć, kim w ogóle jesteśmy. My jako mieszkańcy Ziemi.  
Dlatego też na ostatniej lekcji wywiązała się rozmowa na temat możliwości przeniesienia życia na inną planetę. Spora część uczniów uważa, co mnie zaskoczyło, że po zniszczeniu Ziemi, ludzkość może zasiedlić inne planety, dlatego nie trzeba aż tak bardzo przejmować się wojnami i zanieczyszczeniem środowiska. Zawsze można gdzieś czmychnąć. 
Widać tutaj pewien wpływ filmów fantastycznych, na których ludzie po prostu wsiadają do statków kosmicznych i odlatują. 

Aby nieco zweryfikować te przekonania wyjaśniłem uczniom, jak niezwykle trudnym zadaniem jest odnalezienie w kosmosie planety posiadającej warunki sprzyjające życiu. Opowiedziałem im również o prędkości światła, które potrzebuje milionów lat, aby dotrzeć w dalekie zakątki wszechświata. Podróż, która wydaje się tak łatwa, musiałaby trwać nie tylko całe pokolenia, ale nawet całe epoki. Nasi pasażerowie nie pamiętaliby już Ziemi i może nawet zapomnieliby dokąd i po co właściwie lecą. Na koniec przypomniałem, że odtworzenie ekosystemu w sztucznych warunkach graniczy z cudem, ponieważ powstawał on przez miliony lat. Przypomina to budowlę z kart - wystarczy wyciągnąć jedną, aby wszystkie inne się przewróciły. Każdy gatunek zwierzęcia i rośliny, a także wiele innych elementów - muszą ze sobą pozostawać w równowadze. 

Żeby zilustrować tę prawdę przytoczyłem  pewien eksperyment przeprowadzony w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Wybudowano gigantyczną szklarnię, w której zgromadzono wszystko (zwierzęta hodowlane, rośliny) co zdawałoby się - uczyni ten "mały świat" samowystarczalnym. Eksperyment przeprowadzono właśnie pod kątem sprawdzenia możliwości kolonizacji innych planet. 

Okazało się, że niebawem rośliny zaczęły obumierać, a w szklarni kończył się tlen. Powód - szklany dach zatrzymujący promieniowanie UV potrzebne do orientacji przestrzennej zapylającym rośliny pszczołom oraz...  zbyt niska szklarnia uniemożliwiająca odbycie tańca godowego przez samca kolibra. 

Porównanie do domku z kart okazało się w tym przypadku bardzo trafne. 

Pewien z uczniów postanowił jednak dorzucić i swoją cegiełkę wspominając o innych cywilizacjach, jakie mogą w kosmosie istnieć. No cóż - pomijając amerykańskie filmy fantastyczne - temat jest najzupełniej naukowy. Miliony planet, miliony słońc - czemu właściwie nie? Niektórzy uczniowie twierdzili nawet, że w przeszłości Ziemia została odwiedzona przez przedstawicieli innych cywilizacji. 

Jest to z pewnością temat rozpalający wyobraźnię. Ale - niestety musiałem wylać na głowę uczniów kubeł zimnej wody. Nie ma ani jednego przekonującego dowodu, że jakakolwiek obca cywilizacja kiedykolwiek nas odwiedziła. Gdyby bowiem tak się stało - mogliby oni pozostawić dowód nie pozostawiający wątpliwości. Takim dowodem byłby stop aluminium z ołowiem. Gdybyśmy znaleźli na przykład przedmiot wykonany ze stopu aluminium z ołowiem w jednej z piramid - mielibyśmy pewność, że został on wykonany poza Ziemią. W ziemskich warunkach bowiem wykonanie takiego stopu jest niemożliwe - aluminium jako lżejsze wypłynie na powierzchnię. 

Na tym skończyły się nasze dygresje :-) 

Niemniej uważam, że warto czasem "odbić nieco od tematu" i uraczyć uczniów paroma ciekawostkami.. niech nie myślą, że powinni segregować śmieci tylko dlatego, że tak mówi pan/pani wychowawczyni. 






Wklejka nr 3

Wklejka nr 3Wklej kartkę do swojego zeszytu od etyki. To jest Twoja notatka z lekcji.

Temat: Ziemia – nasz dom

1.      Wszyscy wiedzą, że trzeba dbać o Ziemię i jej mieszkańców. Ale właściwie dlaczego trzeba to robić?
2.      Czy życie w kosmosie jest czymś wyjątkowym?
3.      Czy człowiek jest częścią przyrody, a jeśli tak to co to w ogóle znaczy?
4.      Czy człowiek różni się czymś od zwierząt?
5.      Czy to, co szkodzi przyrodzie, szkodzi również nam?
6.      Czy obecnie planeta Ziemia jest w niebezpieczeństwie?
7.      Jakie są zagrożenia dla Ziemi?
8.      Czy Ziemia może istnieć bez ludzi?
9.      Czy ludzie mogą istnieć bez Ziemi?
10.  Dlaczego w dzisiejszych czasach etyka jest tak ważna?
11.  Czy możemy cokolwiek zrobić w tej sprawie?
Słowa do przemyślenia:
W ciągu ostatnich dwustu lat człowiek stał się silniejszy niż kiedykolwiek. Ma do swojej dyspozycji potężną technikę. Dlatego nie może myśleć już tak, jak dawniej. Czasy, w których człowiek mógł sobie pozwolić na to, by być jedynie dwunożnym zwierzęciem – minęły bezpowrotnie. Gniew, nienawiść, zazdrość, fanatyzm, rasizm – trzeba z tego rezygnować. Trudno wyobrazić sobie szkody, jakie mógłby wyrządzić pawian z bronią atomową, lub chociażby pawian kierujący samochodem (wbrew pozorom zdarza się to częściej, niż sądzicie). Jeśli nie nauczymy się kontrolować potęgi, którą mamy do dyspozycji – nasza cywilizacja może zniknąć bezpowrotnie, lub życie na Ziemi stanie się nie do zniesienia. Musimy zadać sobie pytanie, czy tego chcemy.

środa, 17 września 2014

Wklejka nr 2

Wklejka nr 2Wklej kartkę do swojego zeszytu od etyki. To jest Twoja notatka z lekcji.

Temat: Bieda i bogactwo

1.      Czy zaprzyjaźniłbyś się z osobą, która jest biedna?
2.      Czy można wyśmiewać się z biedy?
3.      Czy osoby obnoszące się z bogactwem są sympatyczne?
4.      Czy bieda jest powodem do wstydu?
5.      Czy bogaci ludzie zawsze ciężko pracują?
6.      Czy biedni zawsze są leniami?
7.      Czy biednym trzeba pomagać?
8.      Czy świat bez pieniędzy mógłby istnieć?
9.      W jaki sposób ludzie stają się bogaci?
10.  Czy bieda może być przeszkodą w spełnieniu marzeń?
11.  Czy nadmierne bogactwo może zniszczyć człowieka?
12.  Czy nadmierne pożądanie bogactwa może doprowadzić do czegoś złego?
13.  Czy aby dobrze się bawić, zawsze trzeba mieć drogie zabawki?
14.  Czy możemy cokolwiek zrobić w tej sprawie?

Anegdota: piętnaście lat temu komputer nie był rzeczą tak powszechną jak teraz. Pewien mój znajomy kupił sobie bardzo dobry jak na tamte czasy komputer. Od tego czasu nieustannie odwiedzali go koledzy, nieraz przesiadujący  u niego do późnych godzin nocnych. Kiedy pewnego razu powiedziałem do niego: „teraz masz wielu przyjaciół!”, odparł ze smutkiem: „oni przychodzą do komputera, a nie DO MNIE”.
  
Erich Fromm – Co jest ważniejsze - to co mamy, czy to, kim jesteśmy?



Być może zwróciło Waszą uwagę, że "wklejko-notatka" składa się przede wszystkim z pytań. Taka jest ogólna tendencja moich zajęć. Pomyślałem, że warto odejść od klasycznego podejścia nauczyciel-objawiciel i uczeń-przyswajacz wiedzy. Już tłumaczę dlaczego:

1. Pytania bardziej aktywizują. Uczeń jest współtwórcą odpowiedzi. Pytania często wywołują dyskusję, która zmusza do szukania argumentów, budzą emocje. Więcej się z takich zajęć pamięta. 
2. Pytania wynoszą nas na szerokie wody. Łatwiej dopasować temat, w oparciu o te same pytania, do różnych grup wiekowych. Wiele z tych pytań można zadać dorosłym.
3. Pytania nie zakładają jednej, jedynie możliwej, słusznej odpowiedzi. 
4. Pytania dobrze oddają charakter filozoficznych dociekań, które nie zawsze muszą przynosić szybką, jednoznaczną odpowiedź, a wręcz przeciwnie, w wielu wypadkach wstrzymywanie się od jednoznacznej odpowiedzi bardziej zachęca do własnej refleksji. My, ludzie początku XXI wieku jesteśmy przyzwyczajeni by dostać wszystko "na już", "teraz" i "gotowe", "na miejsce i czas". W przypadku filozofii tak to nie działa i całe szczęście. Nawet największa "święta prawda" jest nic niewarta jeśli samemu się do niej jakoś nie dojdzie.
5. Błędem jest założenie, że uczeń (dziecko) jest mniej inteligentny od nauczyciela. Może być i tak, że w pewnych dziedzinach go przewyższa. Może posiadać tylko mniej informacji i doświadczeń życiowych. Pytania przywracają uczniowi wiarę we własne siły (o ile nie są to pytania retoryczne) i pokazują, że nauczyciel chce słuchać. Myślę, że to bardzo ważne. 

niedziela, 14 września 2014

"Była sobie Ziemia" na etyce


Zachęcam do korzystania z tej świetnej serii filmów na zajęciach z etyki w podstawówce. Oglądając poszczególne odcinki poznamy problemy takie jak: pracujące dzieci, głód, bieda i bogactwo, prawa kobiet, prawa zwierząt, urbanizacja, ochrona środowiska naturalnego. Serial pokazuje, że etyka jest nauką nowoczesną, potrzebną i ważną również w wymiarze ogólnoświatowym. Świadomość takiego stanu rzeczy na pewno nie zaszkodzi uczniom i poszerzy ich horyzonty.

Niedawno nawet powiedziałem na zajęciach, że etyka jest ważniejsza teraz niż kiedykolwiek, ponieważ ludzie są potężniejsi niż jeszcze sto czy dwieście lat temu. Mają do dyspozycji wspaniałą technikę. Mogą jednak użyć jej albo do dobrych celów, albo do zniszczenia ludzkości. Wszystko zależeć będzie właśnie od przyjętego sposobu myślenia - etyki i filozofii.


Pewna pani nauczycielka stwierdziła, że są to sprawy, które w zupełności wystarczy omówić na lekcjach przyrody, a lekcje etyki nie są do tego potrzebne. Nie mogę zgodzić się z takim punktem widzenia. Dla mnie za opisanymi w poszczególnych odcinkach problemami kryją się dylematy typu: co jest ważniejsze? Zysk czy dobro ludzi? Czy komfort życia niewielkiej grupy ludzi może usprawiedliwiać nędzę większości? Czy ważniejsza jest przyszłość planety, czy może doraźna korzyść konkretnej grupy jej mieszkańców?  Według mnie są to pytania typowo etyczne, moralne.

Nie wystarczy na lekcjach przyrody powiedzieć o zanieczyszczeniu planety, trzeba jeszcze zrozumieć moralny kontekst tego problemu, wskazać przyczyny, dla których człowiek postępuje tak a nie inaczej. Dla mnie są to kwestie typowo etyczne, bo odnoszące się do kategorii DOBRA i ZŁA, które z przyrodoznawstwem raczej mają niewiele wspólnego ((trudno orzec np. czy zagłada jakiegoś gatunku jest dobra lub zła. Jest może zła dla jego przedstawicieli, a dobra dla samego procesu ewolucji (czy przyroda na Ziemi ucierpiałaby, gdyby nagle zniknęli wszyscy ludzie?). Także trudno powiedzieć z punktu widzenia przyrody, czy coś jest dobre lub złe - jest takie jakie jest i naukowiec może to opisywać)). Wszędzie jednak tam, gdzie pojawia się pytanie o dobro lub zło w sensie moralnym - kończy się przyroda, a zaczyna się etyka. Takie mam przynajmniej wrażenie...

piątek, 12 września 2014

Mam klocki i nie zawaham się ich użyć!

Już niebawem rozpoczęcie zajęć z etyki dla najmłodszych. Oczywiście, wszyscy dostaną wklejkę do zeszytu. Niemniej po krótkiej pogadance wypadałoby przejść do jakiejś części praktycznej. Zapamiętałem ze studiów, że metoda "podająca" jest w przypadku młodszych dzieci skuteczna przez jakieś 10-15 minut, ponieważ przez ten czas są w stanie skupić swoją uwagę. Potwierdza się to w stu procentach. Potem trzeba dać im coś do roboty. Pomyślałem więc, że do naszych etycznych zajęć użyjemy klocków. Staną się one jednak podstawą do refleksji. Zrobimy taką analogię: klocki-czyny, konstrukcja-życie. Dzięki temu powoli przyuczymy dzieci do zrozumienia słowa "przenośnia".



Temat: Uczę się myśleć o swoim życiu.

Tekst do zastanowienia się:

Na pewno wiele razy budowaliście z klocków jakąś rzecz. Wielu dorosłych uważa, że budowanie z klocków to bardzo łatwa sprawa. Wy jednak dobrze wiecie, że wcale tak nie jest. Najpierw trzeba mieć w głowie jakiś pomysł. Potem trzeba jeszcze ten pomysł zrealizować.

Każda budowa z klocków to wiele trudnych wyborów. Trzeba dobrze się zastanowić, który klocek będzie odpowiedni. Wybór może być albo DOBRY albo ZŁY. Od czego właściwie to zależy?
Czasem można pozwolić sobie na błąd, bo w przypadku klocków da się wszystko cofnąć i zacząć budować jeszcze raz.  Ale czy w codziennym życiu też tak jest? Czy można cofnąć to, co już się zrobiło? A może da się to jakoś naprawić?
Nieraz jeden źle użyty klocek potrafi zepsuć całą konstrukcję.,.. i wszystko trzeba budować od nowa!

Spróbuj pomyśleć o swoim życiu jak o budowli z klocków. Wybierz właściwe klocki, podejmij dobre decyzje i spróbuj budować. To, co zbudujesz, zależy od Ciebie, zupełnie tak samo jak w prawdziwym życiu.

Zdanie do przemyślenia:
Ludzie nie powinni tak bardzo troszczyć się o to, co robią, jak o to, czym są – Mistrz Eckhart


sobota, 6 września 2014

Książki, z których będziemy korzystać w tym roku szkolnym

Zajęcia z etyki zwykle rozpoczynają się od pogadanki. Najczęściej odbywa się ona w oparciu o jakiś temat z książki. Oto pozycje, z których w tym roku będę korzystał:

Marek Gorczyk, Chcemy być lepsi

(Podręcznik dedykowany dla klas 1-3 SP, zatwierdzony przez MEN)

Rzecz jasna, to nie wystarczy dla wszystkich klas SP.

W związku z tym wiele tematów będę czerpał z książek Oskara Brenifiera należących do serii "dzieci filozofują":

"Życie - co to takiego?"
"Dobro i zło - co to takiego?"
"Ja - co to takiego?"
"Uczucia - co to takiego?"



Oprócz tego dla starszych dzieci wybrane tematy z:

"Wycieczki filozoficzne cz. I i II", Stephen Law


środa, 3 września 2014

Kolejny rok z etyką

W tym roku szkolnym zainteresowanie etyką jest bardzo duże. Wiąże się to ze zmianą przepisów. Można uczęszczać na etykę, na religię, na religię i etykę albo - nigdzie. 
Wielu uczniów decyduje się chodzić również na etykę, być może trochę z ciekawości, jednocześnie uczęszczając na religię. 
Moje pierwsze zajęcia w tym roku jeszcze się nie rozpoczęły, trwa zbieranie chętnych i próby dostosowania godzin do planu różnych klas. 

Zastanawiam się, jakie informacje koniecznie powinny pojawić się na pierwszych zajęciach. Na pewno techniczne. Będę prosił, aby uczniowie przynosili ze sobą zeszyt. Postaram się jednak ograniczyć dyktowanie do minimum, a może nawet wcale je wyeliminować. Zamiast tego proponuję wklejki. Każdorazowo przygotuję małą notatkę, którą trzeba będzie wkleić do zeszytu. Uczniowie i tak mają mnóstwo pisania na innych przedmiotach. Zamiast tego liczę na większą aktywność, chciałbym, aby uczniowie nie bali się zabierać głosu i wyrażali swoje zdanie, niekoniecznie zgodne z moim. Generalnie podstawą lekcji etyki powinna być DYSKUSJA. 

Rzecz jasna, nie każdy chce i lubi dyskutować. Zdarzają się osoby bardziej nieśmiałe. Dla nich trzeba będzie powymyślać np. zadania rysunkowe związane z omawianym tematem. W przypadku najmłodszych dobrze sprawdzają się klocki. Zadanie "klockowe" może być bardzo proste. Przypuśćmy, że lekcja dotyczy tolerancji. Ogólne hasło może brzmieć "inny nie znaczy gorszy". Najmłodsi mogą dostać hasło "dużo możliwości to więcej radości" i spróbować pokazać je za pomocą klocków. Starsi mogą w tym czasie dowiedzieć się, że np. różnorodność to podstawa demokracji. 

No i wreszcie jak co roku, trzeba jakoś prosto wytłumaczyć dzieciom i rodzicom co to właściwie jest ta etyka. Ja przygotowałem wklejkę do zeszytu. Wydaje mi się, że w miarę sensownie, bezstronnie i uczciwie stawiam sprawę (jak widzicie starałem się sformułować notatkę możliwie w jak najprostszy sposób, aby też najmłodsze dzieci mogły coś z niej zrozumieć):

Wklejka nr 1Wklej kartkę do swojego zeszytu od etyki. To jest Twoja notatka z lekcji.
Temat: Co to jest ETYKA?
Etyka jest częścią większej nauki, która nazywa się FILOZOFIA. Słowo „filozofia” pochodzi z języka greckiego i oznacza „miłość do mądrości”. Filozofia istnieje już bardzo długo. Zwykle uważa się, że pierwszym filozofem był TALES Z MILETU, który żył aż dwa  i pół tysiąca lat temu. Filozof to człowiek ciekawy świata, który zadaje bardzo wiele niezwykłych pytań. Oto niektóre z nich:
Jak powstał cały wszechświat, czyli wszystko, co jest dookoła nas?
Z czego właściwie zrobione są wszystkie rzeczy? Po co żyjemy? Co robić, żeby być szczęśliwym? Skąd mam wiedzieć, co właściwie jest prawdą, a co nie? Czy istnieje dusza? Czy istnieje Bóg? Dlaczego jestem sobą, a nie kimś innym? Czy to, co spotka mnie w przyszłości jest już postanowione? Od kogo, albo od czego zależy moje życie?
Przykładowe pytania etyczne:
Co mam robić, żeby być dobrym człowiekiem? Skąd mam wiedzieć, co jest dobre a co złe? Czy mogę robić wszystko, na co mam ochotę? Czy powinienem przejmować się losem innych ludzi lub zwierząt? Co to znaczy „mieć honor”? Jaka jest różnica między odwagą a głupotą? Jak rozpoznać prawdziwego przyjaciela? Dlaczego dobrych ludzi czasem spotykają złe rzeczy? Czy każdy dorosły zasługuje na szacunek i zaufanie? Czy w każdej sytuacji trzeba mówić prawdę? Czy wolno prześladować kogoś w Internecie? Czy każdy wynalazek jest dobry? Czy ludzi można podzielić na „lepszych” i „gorszych”? Czy opłaci się być uczciwym?
         To bardzo trudne pytania, chociaż wydają się łatwe… Może dlatego filozof SOKRATES powiedział: WIEM, ŻE NIC NIE WIEM?
Zadanie na lekcję – tworzymy mapę „dobro i zło”.

niedziela, 10 sierpnia 2014

Jeden z możliwych światów



Napisał do mnie Autor książki, Pan Marcin Dolecki. Poprosił o recenzję jego powieści "Jeden z możliwych światów". Oczywiście, zgodziłem się. 

Celem książki jest popularyzacja filozofii, a jej fabuła rozgrywa się w "jednym z możliwych światów". 
Już sam tytuł wydaje się bardzo intrygujący. Istnieje bowiem bardzo ciekawa teoria "wieloświatów" i jak domyślam się, tytuł do niej nawiązuje. Głosi ona, że nasz Wszechświat nie jest bynajmniej jedynym istniejącym światem, ale że niejako "równolegle" do niego istnieją również inne światy w których - co wydaje się najbardziej niesamowite  - istnieję również ja sam, lub też coś w rodzaju mojej "kopii". 
Zatem, zgodnie z tą niezwykłą teorią, w niektórych "wersjach" nie mam na przykład brody, wygrałem w toto-lotka, mieszkam w Warszawie lub... Kalifornii. 

Zwariowane, prawda? Cokolwiek by nie myśleć o tej idei (zakłada ona niesamowitą "rozrzutność" rzeczywistości), to od wielu dziesięcioleci pomysł ten pobudza wyobraźnię rozmaitych twórców. 

A więc - przynajmniej dla mnie - już jest ciekawie. W dodatku główny bohater udaje się w niezwykłą podróż, podczas której spotyka rozmaitych filozofów i zadaje im dość kłopotliwe pytania. W tej plejadzie pojawia się nawet... kontrowersyjny Richard Dawkins :) 

Zapowiada się naprawdę interesująca lektura. Szkoda tylko, że Polacy słabo doceniają takie książki... pamiętacie "Świat Zofii"? Wielki bestseller. A o "Jednym z możliwych światów" dowiedziałem się dopiero od samego Autora... Nie przeczytałem jeszcze książki, ale już mogę powiedzieć "cudze chwalicie, swego nie znacie". My też mamy świetne pomysły!

Panie Marcinie - czekam na książkę!


wtorek, 15 lipca 2014

Dlaczego istniejemy?

To ciekawe pytanie zadają sobie chyba tylko dzieci i niektórzy filozofowie. Większość ludzi uważa je za całkowicie bezsensowne i pozbawione podstaw. Z biegiem czasu uczymy się rezygnować z takich pytań, ponieważ ich zadawanie nie prowadzi do żadnej namacalnej, bezpośredniej korzyści. 

Są też ludzie, którzy uważają, że to pytanie jest bezgranicznie głupie, ponieważ odpowiedź na nie jest oczywista. Pewna uczennica w szkole średniej stwierdziła: "jeśli chce się wiedzieć, skąd się wzięło, trzeba po prostu zapytać o to tatę oraz mamę". 

Odpowiedź jednak nie wydaje się wcale taka łatwa. Pytając rodziców możemy dowiedzieć się, w jaki sposób doszło do tego, że powstało nasze ciało. Ale jakie czynniki zadecydowały, że urodziliśmy się właśnie jako dzieci tych, a nie innych rodziców, z takim zestawem genów, w tym a nie innym miejscu oraz czasie? Wreszcie - jak to się stało, że wraz z powstaniem tego właśnie ciała zaczęła kształtować się nasza świadomość? A może ulegamy jakiemuś złudzeniu, może poczucie naszej indywidualności jest po prostu pewnego rodzaju fikcją wytwarzaną przez nasz mózg? 

W pewnym stopniu można spróbować odpowiedzieć na to pytanie odwołując się do pewnych praw rządzących całym Wszechświatem. Na pewno wiele osób słyszało o teorii ewolucji Darwina. Zakłada ona, że w pewnym momencie, być może na skutek niezwykłego zbiegu okoliczności, na Ziemi pojawia się jakaś bardzo prosta forma życia. Następnie ewoluuje ona na drodze prób i błędów, doboru naturalnego, by ostatecznie osiągać niezliczoną różnorodność jaką można zaobserwować na całej Ziemi. 

Niektórzy naukowcy zwracają uwagę, że prawdopodobieństwo nastąpienia takiego zdarzenia, gdybyśmy brali pod uwagę samą Ziemię, jest niezwykle małe. Graniczące z nieprawdopodobieństwem. Jeśli jednak przyjmiemy, że w całym Wszechświecie znajdują się miliony milionów planet, to prawdopodobieństwo zdarzenia rośnie... a jeśli do tego uświadomimy sobie jak długo istnieje Wszechświat - prawdopodobieństwo zaczyna być całkiem, całkiem spore...

Podobnie rzecz ma się z całym Wszechświatem. Aby w ogóle mógł istnieć, i to w takiej postaci, by gdzieś mogło powstać życie, musi on spełniać szereg rygorystycznych warunków. Na przykład reakcje termojądrowe zachodzące w gwiazdach muszą przebiegać dokładnie w takim tempie, w jakim się to dzieje. 
Znów mamy do czynienia z niebywałym zbiegiem okoliczności... ale może da się go wyjaśnić, zakładając, że istnieje bardzo wielka liczba innych Wszechświatów. Wtedy nasze prawdopodobieństwo, że w jednym z nich będą akurat takie warunki, jakie są potrzebne - znów jest całkiem spore. Może więc także nasz Wszechświat - jest wytworem ewolucji. Wygrał "walkę o byt" z innymi, "mniej udanymi" wersjami. 

Być może podobne rozumowanie można odnieść do naszej własnej świadomości. Jej narodziny wymagają zaistnienie pewnego prostego faktu narodzin. W moim przekonaniu ten moment narodzin świadomości jest jeszcze okryty tajemnicą. Niemniej - jest to jakiś zachodzący w Kosmosie fakt. Być może niemal nieskończony/nieskończony czas i niezliczona ilość prób doprowadziła właśnie to tego fenomenu - powstania każdego z nas, razem z naszą indywidualną świadomością i historią naszego życia.

Można zadać ciekawe pytanie - czy w tak ogromnym Multiświecie, zawierającym w sobie niezliczoną liczbę Wszechświatów, a także planet, trwającym w dodatku przez jakąś nieprawdopodobną liczbę miliardów lat, ten szczególny fakt, jakim jest pojawienie się naszej świadomości - jest niepowtarzalny? Czy może "przytrafia się" to od czasu do czasu? Na to pytanie, przynajmniej na razie, każdy musi spróbować odpowiedzieć sobie sam :-)

poniedziałek, 7 lipca 2014

Moje rozumienie etyki

Pracując w szkołach mam okazję zaobserwować, w jaki sposób uczniowie, nauczyciele i rodzice postrzegają etykę. Coraz częściej mam ważenie, że jest to punkt widzenia odmienny od mojego własnego.

Otóż w powszechnym mniemaniu nauczyciel etyki ma być kimś w rodzaju "nauczyciela moralności", czyli kogoś, kto na swoich zajęciach powie uczniom co jest dobre a co złe. Także w szeroko rozumianym środowisku szkolnym od nauczyciela etyki oczekuje się, w mniej lub bardziej jawny sposób, pełnienia takiej roli.

Dobrym przykładem jest tworzenie "kodeksów etycznych", które mają regulować życie szkoły, jasno określać wartości, które powinny być przestrzegane i piętnować odstępstwa od nich. Próbuje się więc "wtłoczyć" etykę w ramy użyteczności. 

Jeśli uczeń ma nie podbitą legitymację, wysyła się go do sekretariatu. Jeśli sprawia kłopoty wychowawcze - do psychologa lub pedagoga. Jeśli boli go ząb - do pani pielęgniarki. Jeśli natomiast rysuje czaszki - do pana Łukasza Henela, nauczyciela etyki, musi bowiem z tym uczniem być coś nie tak i najwyraźniej ma zachwiane rozumienie dobra i zła.

Szkoła więc wchłania etykę, nadając jej użyteczny i "narzędziowy" charakter. Etyka ma za zadanie "prostować" poglądy ucznia, sprawiać, że nie będzie on więcej rysował czaszek, mówił brzydkich słów, będzie mył ręce przed jedzeniem i zaprzestanie stosowania wobec kolegów chwytów wyuczonych na zajęciach z judo.
Wszystko to wydaje się jak najzupełniej słuszne. Jaki inny sens mogłyby mieć zajęcia z etyki?

Można jednak postawić pytanie, czy nie zatracamy w ten sposób filozoficznego charakteru lekcji etyki. Filozofia bowiem jest przede wszystkim sztuką stawiania pytań, a im lepszy filozof, tym dłużej wstrzymuje się od udzielenia na te pytania ostatecznych odpowiedzi. Filozofia nie jest dogmatyczna. Nie funkcjonuje na zasadzie "tak jest i już, zapiszcie to sobie do zeszytu". Jako całość nie jest zbiorem jasno określonych odpowiedzi. Jest raczej zaproszeniem do dyskusji i refleksji.

Osobiście uważam, że to drugie ujęcie etyki  posiada w istocie sporą wyższość nad jej rzekomo "wychowawczym" i "praktycznym" wcieleniem. Wyobraźmy sobie bowiem nauczyciela etyki, który prowadzi zajęcia polegające na oznajmianiu reguł zachowania. Tworzy on najrozmaitsze zasady, na przykład: "Ustępuj zawsze staruszce miejsca w tramwaju, zapiszcie do zeszytu". "Bądź miły i uprzejmy dla kolegów, zapiszcie do zeszytu".
Można zastanawiać się, jaka byłaby efektywność tych zajęć.

Być może, z punktu widzenia polskiego systemu nauczania bardzo wysoka. Uczeń miałby (a przynajmniej niektórzy) ładnie prowadzony zeszyt. Być może wielu z uczniów potrafiłoby nawet wymienić reguły dobrego zachowania z pamięci. A zatem, i założenia, i cel - wszystko byłoby osiągnięte. Lecz czy rzeczywiście?

Wystarczyłoby zamknięcie zeszytu, wyjście z klasy nauczyciela, przeniesienie się w nowe środowisko (np. zmiana szkoły, wejście w dorosłość), a wszystko wróciłoby na utarte tory. Tymczasem celem zajęć z etyki jest głęboka zmiana zarówno myślenia, jak i zachowania ucznia. Trwała zmiana, która mogłaby pozytywnie wpływać na całe jego przyszłe życie.

Taką rolę mogą spełnić tylko wnioski, do których dojdziemy sami, z pomocą nauczyciela. Na tym właśnie polega filozoficzny charakter zajęć z etyki. Nauczyciel etyki nie jest od tego, by "gromić" uczniów, lub pouczać ich niczym z ambony. Jest raczej od tego, by pomóc im zrozumieć świat, w którym żyją. Przemyśleć na nowo kwestie związane z dobrem i złem.

Wiele jest wyborów moralnych, w których decyzję podjąć będą musieli sami uczniowie. Zbyt wiele, by dało się je wszystkie przewidzieć i opisać, w formie nakazów i zakazów, a następnie wyuczyć na pamięć i potem zastosować w praktyce, niczym komputerowe algorytmy.

Zasady moralne nieraz kłócą się ze sobą, a ich ślepe przestrzeganie może przynieść więcej szkody, niż ich nieznajomość. Czasem lepiej postępuje ten, kto nie wie, co jest dobre a co złe. 

"Czy mogę ukraść jabłko, by uratować umierające z głodu dziecko?", "Czy wolno mi skłamać, aby uratować życie innego człowieka?", "Czy człowiek popełniający samobójstwo aby nie wyjawić nazwisk przyjaciół  - konspiratorów podziemnego ruchu oporu popełnia moralnie zły czyn, czy może jest bohaterem"? "Czy ktoś, kto w obliczu śmierci głodowej decyduje się na jedzenie szczątków innych ludzi jest wynaturzonym kanibalem, czy może zwykłym człowiekiem, który nie ma innego wyjścia?", "Czy mamy prawo zestrzelić porwany przez terrorystów samolot, w którym znajdują się niewinni ludzie?" "Czy możemy poświęcić życie trzydziestu ludzi, aby ratować trzy tysiące?".

Nieraz bardzo trudno jest oceniać, osądzać, mówić: To jest dobre, a to jest złe.
Każdy musi sam rozstrzygać, kierować swoim postępowaniem. Etyka, filozofia, mają pomagać, aby te decyzje były możliwie jak najbardziej przemyślane, aby rzeczywiście wybory były NASZE.

Sądzę, że taki sposób nauczania etyki i filozofii, jest najbardziej trwały.Wychodzi poza szkolne klasy, i towarzyszy uczniowi, a potem dorosłemu człowiekowi w głąb samego życia.