poniedziałek, 1 października 2012

Cała prawda o niegrzecznych uczniach

Już chyba kiedyś wspominałem, kto jest w polskiej szkole najsłabszym ogniwem w łańcuchu pokarmowym. Otóż - jest nim nauczyciel. Niestety, jest to pewnego rodzaju tajemnica Poliszynela, wszyscy od dawna o tym wiedzą, lecz nikt nic nie robi by to zmienić. 

Szkoły stają się korporacjami i taką strukturę powoli przyjmują. Gdzieś tam, w niedostępnych gmachach ministerialnych siedzą "genialni" teoretycy, planiści - czyli Szef. Na froncie, przy maszynach zasuwają Wyrobnicy. Uczniowie to Klienci.


W dobie niżu demograficznego liczba dzieci uczęszczających do szkoły stała się kwestią być albo nie być. Wiele jest placówek, które zostały po prostu zamknięte, ponieważ uczęszczało do nich zbyt mało uczniów. Można ich spróbować zachęcać - organizować koła zainteresowań, uatrakcyjniać naukę - lecz jest to kosztowne.

Znacznie lepiej wprowadzić strategię supermarketu i grzecznego sprzedawcy. Nauczyciel jako usłużny sprzedawca wiedzy. Odźwierny i kamerdyner, kłaniający się w pas szkolnej dziatwie. 

Efekty tego stanu rzeczy mamy w gimnazjach, gdzie bandy chamów (mocne słowo, ale nie wulgarne, ma swoje stałe miejsce w polszczyźnie) - terroryzują szkołę. Moja przyjaciółka, nauczycielka angielskiego w gimnazjum dowiedziała się na przykład, że jest ku..ą. Po prostu niektórzy uczniowie tak ją tytułują.
 Nauczyciel, muszący działać w duchu głębokiego humanizmu jest niestety czasem bezradny wobec półkrwi kryminalistów. Wprowadziliśmy pewne standardy - i bardzo dobrze. Nie można nikogo obrażać, zbyt surowo karać - słusznie.

Lecz nie ma nic w zamian. W amerykańskich szkołach, uczeń niegrzeczny zostaje po godzinach i pracuje za karę. Istnieje pewien REALNY system kar i nagród. Musi on istnieć, ponieważ nie na każdego działa zwrócenie uwagi czy pogrożenie palcem.

Największy problem tkwi jednak w braku solidarności między samymi uczącymi (choć na szczęście nie zawsze tak jest!). Nauczyciele, którzy AKURAT mają spokojną grupę nie chcą wychodzić przed szereg. Wolą trzymać się politycznej poprawności, która nakazuje twierdzić, że niegrzeczny uczeń zawsze jest "wytworem" nauczyciela. Bo... może nauczyciel nie jest dość ciekawy. A może nie ma podejścia. A w ogóle to  wszyscy ludzie z natury są dobrzy. I tym podobne bzdury. Wiadomo jednak, że wielu ludzi chętnie łyknie taki kit.

Do czego zmierzam. Większość uczniów to wspaniali ludzie. Mądrzy, grzeczni, zdyscyplinowani. Lecz zdarzają  się też osobniki wysoce aspołeczne. I tu wina nie jest już po stronie uczącego. Z myślą o nich, powinno się wprowadzić sensowny system kar i nagród, którego obecnie bardzo brakuje. Gorzkie to słowa do przełknięcia, lecz prawdziwe. Każdy kto interesuje się psychologią wie, że w człowieku drzemią różne instynkty. Któż z nas w dzieciństwie nie szarpał kota za ogon? Ano właśnie. 

Obecnie toczy się proces gimnazjalistów oskarżonych o znieważenie nauczycielki, która przecież jest funkcjonariuszem publicznym. Mam nadzieję, że wyrok będzie surowy. Może wreszcie zacznie się jakaś dyskusja i w polskiej szkole coś się w tej kwestii zmieni?

piątek, 28 września 2012

Zadanie dodatkowe

Spotkałem się z zabawnym, lecz dającym do myślenia zadaniem, które można wykorzystać na etyce jako "zadanie dodatkowe" w SP.

"Wymyśl i narysuj coś, czego nie widać, a JEST" :-)

Nie będę tu podpowiadał rozwiązań, bo sam pewnie niebawem wykorzystam to ćwiczenie. Faktem jest jednak, że "nie widać" można rozumieć różnie - nie widać gołym okiem, lub nie widać w ogóle, nie można zaobserwować zmysłem wzroku nawet przez mikroskop czy teleskop. 

"JEST" też, jak zapewne się domyślacie, można rozumieć różnie. Czy na przykład liczba "cztery" jest czy jej nie ma? Niby jest, ale jak ją zobaczyć? Można zobaczyć cztery jabłka, ale to będą tylko jabłka. Można też napisać kredą "cztery", ale przecież to będzie tylko ciąg symboli. Więc jest czy jej nie ma? A jeśli jest, to GDZIE?

Zadanie nie jest więc wcale takie łatwe :-) Ale oczywiście podejść należy do niego z przymrużeniem oka - bo przecież na świecie nie ma nikogo, kto mógłby z całą pewnością dowieść, że coś jest lub czegoś nie ma (no dobrze, zaraz filozofowie podniosą krzyk, że nie ma niebytu, czyli nie ma NIC, ale przecież i tu można się spierać).

środa, 26 września 2012

Fikcyjna etyka

Etyki w szkołach przybywa. Rodzice coraz częściej upominają się o wprowadzenie tego przedmiotu. Niestety, trzeba zwrócić uwagę, że częstokroć są to zajęcia organizowane "na odczepnego". Mam tu na myśli sytuacje, kiedy w szkole do której uczęszcza np. 600 osób, z czego 80 nie chodzi na religię - etykę organizuje się w wymiarze dwóch godzin tygodniowo dla wszystkich uczniów z całej szkoły.

Dlaczego jest to złe?
1. Przy zróżnicowanym planie nie ma możliwości, by przy tylu godzinach na etykę uczęszczali wszyscy uczniowie, którzy wyrażają taką chęć.
2. Tak mała ilość godzin skutecznie zniechęca uczniów. Spora część musiałaby czekać np. dwie godziny, lub w ogóle nie mają możliwości uczęszczania na takie zajęcia, ponieważ w tym czasie mają... np. matematykę. 

Absolutne minimum, przy szkole do której uczęszcza 300 uczniów, z czego, powiedzmy chociażby 20 chce chodzić na etykę to 4 godziny tygodniowo. Daje to realną możliwość wyboru wszystkim uczniom.

Koniecznie trzeba też zwrócić uwagę na pewien proceder, który dotyka wielu nauczycieli etyki. Pomimo, że lekcje etyki są już w danej szkole organizowane - rokrocznie "zbiera się chętnych" do końca października. 
Podkreślam, dzieje się to nawet wtedy, gdy nauczyciel już prowadzi zajęcia kilka lat, i w szkole SĄ OSOBY, KTÓRE CHCĄ UCZĘSZCZAĆ NA ETYKĘ. "Zbieranie chętnych" miałoby sens albo na początku, przy wprowadzaniu przedmiotu, albo - już na koniec roku szkolnego, by wiedzieć czy wprowadzać etykę w roku kolejnym.

Prawo oświatowe jest tak skonstruowane, że jeśli z nauczycielem podpisuje się umowę później, niż 1 września - nie może ona obejmować wakacji. W ten sposób nauczyciele etyki są często corocznie pozbawiani źródła utrzymania przez ponad trzy miesiące i potem "na nowo" zatrudniani gdy "zbiorą się chętni" pod koniec października. Szczerze mówiąc, zastanawiam się, czy jest to w ogóle zgodne z prawem... przecież na przykład w Kodeksie Pracy wygląda to tak, że już 3-cia umowa powinna być na stałe.. Co prawda nauczyciela obowiązują inne przepisy, ale i tak jest to mocno nie fair i pachnie pewnym manipulanctwem.
Nie zawsze tak to wygląda, ale w wielu szkołach tak jest, co wiem na przykładzie moich znajomych i przyjaciół uczących tego przedmiotu.Czy można coś z tym zrobić? Nie wiem. Ale na pewno trzeba o tym wreszcie otwarcie napisać.

wtorek, 25 września 2012

W świecie wartości - etyczne drogowskazy - SP

Porównanie życia do drogi lub teatru to chyba jedne z najtrafniejszych przenośni z jakimi się spotkałem.
Można ten motyw drogi wykorzystać na lekcji etyki, również w SP.

Taka lekcja pozwoli nie tylko zaprojektować własne etyczne drogowskazy, ale i pomoże zrozumieć znaczenie słów "porównanie" i "przenośnia".

Przedstawiam moją notatkę do SP.



Temat: W świecie wartości – etyczne drogowskazy.

1.      Omówienie kwestii bezpieczeństwa w szkole w nawiązaniu do programu „Bezpieczna Szkoła”. Film szkoleniowy. Pogadanka. (Ja tak akurat zrobiłem, można ten punkt pominąć).

2.      „Etyczne drogowskazy”. Przedmiotem zainteresowania etyki są zasady moralne oraz wartości. Zasadą może być np. „nie kradnij”, „nie kłam”, „nie zabijaj”, „nie krzywdź innych istot”, „chroń przyrodę”, „postępuj tak jak chciałbyś by postępowano wobec ciebie”, „szanuj starszych, rodziców i nauczycieli”.
3.      Wartością może być np. przyjaźń, miłość, rodzina, życie. Przestrzeganie zasad etycznych pomaga nam chronić te wartości.

*Ważna postać: Immanuel Kant (1724-1804r.). Wymyślił „imperatyw kategoryczny”.  Imperatyw czyli nakaz. Brzmi on: „Postępuj zawsze zgodnie z takimi zasadami, które według ciebie powinny stać się ogólnymi zasadami postępowania dla wszystkich.

Ćwiczenie „etyczne drogowskazy”.

Wyobraź sobie, że życie człowieka jest drogą, która trzeba przebyć. Na tej drodze człowiek staje przed różnymi wyborami. Może wybrać dobrą drogę lub złą.
W grupach spróbujcie opracować „etyczne drogowskazy” odwołujące się do zasad moralnych. Znaki niech będą podobne do prawdziwych znaków drogowych. Zróbcie znaki zakazu (czego nie robić), znaki nakazu (co trzeba robić) i znaki informacyjne (co jest złe a co dobre?).
 *Informacja nieobowiązkowa, ciekawostka. 
.........................................................................................................................................................................................................................


Przeczytaj uważnie poniższe „zasady etyczne”. Postaraj się ponumerować je kolejno, od najważniejszej (Twoim zdaniem) do najmniej ważnej. Wbrew pozorom, nie jest to łatwe zadanie. Jak sądzisz, dlaczego?
1.   Szanuj prawa innych.
2.   Życie ma wielką wartość.
3.   Traktuj wszystkich sprawiedliwie.
4.   Staraj się zawsze mówić prawdę.
5.   Staraj się być odpowiedzialny.
6.   Staraj się być miły dla innych.
7.   Zawsze staraj się nauczyć jak najwięcej.
8.   Ciesz się życiem.
9.   Szanuj przyrodę.
* Lektura dodatkowa dla zainteresowanych: Dan Barker, „Może dobrze, może źle. Poradnik dla młodych myślicieli”. 

 "Zasady etyczne" zostały zapożyczone z książki Dana Barkera "Może dobrze może źle", do której zakupu zachęcam. 

piątek, 14 września 2012

Chcesz pokoju, otwieraj szkoły

Jest takie powiedzenie - chcesz pokoju, gotuj się do wojny. Ja proponuję nieco je zmodyfikować. Chcesz pokoju - otwieraj szkoły, ucz dzieci otwartości, pokazuj różne punkty widzenia i światopoglądy, ucz filozofii i etyki.

Świat muzułmański stoi w ogniu po opublikowaniu w sieci filmu obrażającego Mahometa. Fanatyzm coraz bardziej stanowi zagrożenie dla całego świata. Sądzę, że w krajach muzułmańskich bardzo niewiele osób uczy się o kulturze i filozofii Zachodu. Zapewne niewielu z nich poznaje inne religie i inne światopoglądy. Nie mówię tu oczywiście o jednostkach, ale o większości. 

Zaryzykuję twierdzenie, że filozofia jest świetnym lekiem na większość ekstremizmów, a co za tym idzie - jej nauczanie mogłoby przyczynić się do zachowania pokoju na świecie. 
Ani nauka języków, ani fizyki i matematyki, ani informatyki (choć konieczna i ciekawa) -nie spełni takiej roli

Oczywiście - w niektórych krajach jest to postulat nie do zrealizowania. Tam takiego czegoś nie da się wprowadzić. Ale u nas - dałoby się, lecz decydenci nie chcą. 

Niedawno w radiu była ciekawa audycja. Zebrani goście rozmawiali o roli szkoły. No i oczywiście, wszyscy zabierali głos na jedno kopyto - rolą szkoły jest przygotowanie ucznia, aby zdobył pracę. 

Nagle odezwał się jakiś zaproszony do studia gość (przepraszam, ale nazwisko wyleciało mi z głowy) i mówi tak: "Rolą szkoły nie jest przygotowanie uczniów, aby znaleźli pracę. Rolą szkoły jest dbanie o rozwój uczniów, intelektualny i społeczny".

Miałem ochotę bić mu brawo. Przypomniały mi się słowa pewnego profesora: "Człowiek, który zna pięć języków obcych może pracować w recepcji. Jednak przed człowiekiem, który zna jeden język obcy i ma do powiedzenia coś ciekawego - stoi cały świat". 

Warto byłoby jeszcze raz zastanowić się nad rolą szkoły, zwłaszcza w kontekście fanatyzmu pod wszelkimi postaciami.

wtorek, 4 września 2012

Podsłuchane w pociągu

Podsłuchiwanie jest brzydkie i wiem, że nie powinno się tego robić. W pracy spotykam często pewną Panią, która pyta mnie, czy byłem etyczny.  Jeśli Pani czyta tego bloga, nie będzie ze mnie zadowolona.
Na usprawiedliwienie dodam, że moi współpasażerowie rozmawiali jednak tak głośno, że nie dało się ich nie słyszeć. Nie mieli wyboru - pociąg hałasował jak trąby Sądu Ostatecznego, ponieważ rozpędził się do zbyt dużej prędkości (jakieś 80/h na oko szacując). 

Rozmawia małżeństwo, które na co dzień mieszka w Irlandii, z przypadkowo spotkanym znajomym.

Znajomy: To jak tam w tej Irlandii się żyje, dajecie jakoś radę?
Oni: Ciężko, ale jakoś leci. Teraz naszym znajomym urodziło się dziecko, więc musieli zmienić mieszkanie na większe.
Znajomy (zdziwiony): Musieli?
Oni: No tak... bo tam jak masz dziecko to nie możesz mieć mniej niż 3 pokoje.
Znajomy: To teraz dużo płacą?
Oni: Oj tak... 1000 euro. 
Znajomy: To strasznie dużo...
Oni: No tak, ale z tego 900 dopłaca im państwo. 

Nie wiem co mam sądzić o tym co usłyszałem. Czy był to może fragment jakiegoś fantastycznego opowiadania? Czy może oni wiedzieli, że ja słucham i postanowili wprowadzić mnie w błąd? Osobiście w Irlandii nie byłem. Ale gdyby.... gdyby była to prawda... czy zdajecie sobie sprawę, jaka przepaść cywilizacyjna dzieli nas od takich państw?U nas narodziny dziecka są ekonomiczną tragedią, gwoździem do finansowej trumny,  tam - powodem do radości.

piątek, 31 sierpnia 2012

Notatki w zeszycie

Poważny nauczyciel powinien czasem podyktować uczniom notatkę do zeszytu. A przecież staramy się o to, by etyka poważnym przedmiotem była.

Jak to jednak uczynić w podstawówce, w grupie międzyklasowej, gdzie jedno dziecko pisze słowo KOT przez minutę, a drugie potrafi już napisać krótkie wypracowanie?

Mam taką propozycję - wklejki. Na kartkach drukuję notatki a dzieci wklejają je do zeszytów. Jeśli pomysł Wam się spodoba, możecie zastosować go u siebie. Moja notatka na pierwszą lekcję w podstawówce wygląda tak:


Lekcja 1
Temat: Wprowadzenie do etyki
Etyka – nauka o moralności, czyli o tym co dobre a co złe. Etyka to dziedzina filozofii.
Filozofia – systematyczna refleksja nad otaczającym nas światem, nad człowiekiem i jego działaniem. Filozofia rzadko kiedy daje jednoznaczną odpowiedź, ale pokazuje możliwe rozwiązania i uczy myślenia.
Różnica pomiędzy religią a nauką i filozofią polega na tym, że religia opiera się na wierze, a nauka oraz filozofia – na myśleniu i obserwacji.
Trudne słowo: racjonalny – rozumowy, oparty na myśleniu.
Przykładowe pytania naukowe:
Ile słoń ma nóg? Ile to jest 2+2? Gdzie leży Afryka?
Przykładowe pytania filozoficzne:
Po co istniejemy? Jak być szczęśliwym? Czy po śmierci istnieje jakieś życie? Co to znaczy być dobrym? Co jest w życiu ważne? Czym jest Wszechświat? Skąd wiemy, że to co widzimy jest prawdą? Dlaczego możemy poznawać Wszechświat? Czy istnieje przeznaczenie?
Ćwiczenie – przygotowanie mapy skojarzeń dla słowa „ETYKA”. 

 ...........................................................................................................................................................

I co Wy na to?  Może to nieco za trudne dla pierwszaków i zerówkowiczów, ale spokojnie, co się tylko da, postaram się wytłumaczyć. Potem zrobimy mapę skojarzeń i jakieś zadania plastyczne, by zaangażować też te najmłodsze dzieci.

środa, 29 sierpnia 2012

"Lekcja filozofii" jako książka uzupełniająca na etykę

Serdecznie zachęcam Was do przeczytania i używania na lekcji mojej książki pt. "Lekcja filozofii". Czasem na etyce można przypomnieć o jej filozoficznych korzeniach i przybliżyć w przystępny sposób zagadnienia jakimi zajmowali się filozofowie. "Lekcja filozofii" to również dobra propozycja dla szkolnej biblioteki.

Spotka Was miłe zaskoczenie - wbrew pozorom pytania filozoficzne są bardzo naturalne i budzą zainteresowanie uczniów w podstawówce, gimnazjum czy szkole średniej. Dopiero później, na skutek braku edukacji filozoficznej rodzi się sceptycyzm i podejrzliwość wobec tej nauki :-) 

Książka posiada również pewną warstwę fabularną, więc można ją sobie przeczytać po prostu dla przyjemności. Zakupu najłatwiej dokonać przez Allegro - szybko, z dostawą do domu i w przystępnej cenie. 

Rozpoczęcie roku, pierwsza lekcja z etyki.

Przed nami kolejny rok. Grupa z etyki jest międzyklasowa, zatem z wieloma uczniami już się zapoznaliśmy, choć z pewnością dojdzie jeszcze kilka nowych osób. 

Co zrobić na pierwszych zajęciach? Po części formalnej, w której podamy uczniom zasady pracy w nowym roku, zasady oceniania, podręcznik, wymagania dotyczące zeszytu, itp. - czas na lekcję.

Proponuję podzielić uczniów na mniejsze grupy i rozdać im wielkie płachty papieru (można je dostać w większych sklepach papierniczych i hurtowniach). Na środku każdej płachty piszemy wielkimi literami "ETYKA". Niech każdy narysuje strzałki i wypisze swoje skojarzenia/zrobi rysunki. Na tym etapie nie ma żadnych złych pomysłów.

Celem ćwiczenia jest przypomnienie, jakimi problemami zajmuje się etyka. Nauczyciel powinien pomagać, podsuwać nowe pomysły.

Jeśli mamy zajęcia po raz pierwszy, i etyki nie było w szkole nigdy, trzeba zrobić mały wstęp, mówiąc nieco o filozofii i etyce jako jej dziedzinie. Potem niech uczniowie podają swoje pomysły, wyobrażenia. Po skończeniu pracy dyskutujemy z uczniami na temat ich sposobu rozumienia filozofii i etyki. 

Trzeba być też przygotowanym na taką ewentualność (szczególnie wśród najmłodszych), że uczniowie nie będą sami z siebie w stanie niczego wymyślić. Trzeba im wtedy uzmysłowić, że etyka dotyczy naszej codzienności. Opowiedzieć o różnych konkretnych sytuacjach, jak na przykład - starszy kolega dokucza młodszym, ktoś niszczy przystanek, kto inny pomaga   zbierać fundusze na rehabilitację chorej koleżanki... itp. Chodzi o to, że "dobro" i "zło" są czymś dość abstrakcyjnym dla dziecka, warto więc odwoływać się z początku do konkretnych spraw z którymi spotyka się w swojej codzienności.

Następnie proponuję razem z uczniami przeanalizować tekst, czytankę, wprowadzającą w świat problemów etycznych lub filozoficznych. W podstawówce może to być Dan Barker, "Może dobrze może źle", w gimnazjum Łukasz Henel "Lekcja filozofii", a w LO - na przykład Fernando Savater, "Proste pytania" (Polecam!). W podstawówce na drugiej godzinie można puścić jakąś bajkę edukacyjną, np. z cyklu "Była sobie Ziemia", są tam odcinki mówiące np. o problemie głodu i biedy. W ten sposób można prosto wyjaśnić dzieciom, jakiego typu problematyką zajmuje się etyka.


Zamykają szkoły

Kierując się zwykłą, prostą ludową mądrością można by rzec: "źle się dzieje w kraju, w którym zamykają szkoły". I będzie to racja. Szkoły powinno się budować, a nie zamykać. Jeśli dzieje się odwrotnie - świadczy to o złej kondycji państwa.

Bardzo mało jest osób, które podchodzą do sprawy właśnie w ten sposób. Wielu napełnionych jest oburzeniem w stosunku do "przywilejów" nauczycieli i z pewnością ucieszyłoby się z "prztyczka" wymierzonego w nos niegdysiejszych dręczycieli. 

Cóż jednak z tego prztyczka przyjdzie, jeśli szkoła to fundament każdego kraju. Prztyczek odbije się i wróci do prztykającego - prędzej czy później. 

Cała ta likwidacja i redukcja opiera się na pozornie racjonalnym argumencie, to znaczy Wielkim Niżu Demograficznym Który Tłumaczy Wszelkie Zło.  Nie ma dzieci, zatem po co szkoły? (Nie mówiąc już o kwestiach takich jak wiek emerytalny).

Jest to niebywale krótkowzroczne postawienie sprawy.Niż demograficzny ma swoje określone przyczyny i należałoby zacząć je eliminować. Tymczasem w Polsce nie robi się praktycznie NIC na przykład w kierunku taniego budownictwa mieszkaniowego.W moim przekonaniu tu właśnie jest pies pogrzebany.

Podam taki, może zabawny przykład, z odbudowaniem Warszawy. Olbrzymie miasto, właściwie doszczętnie zniszczone, udało się jakoś odbudować, i to w kraju, który przecież był osłabiony wyniszczającą wojną. Dzisiaj raczej z uśmiechem patrzymy na zdjęcia ze starych kronik filmowych, przedstawiające uwijających się przy pracy robotników.  Zapewne sporo w tym wszystkim było propagandy ale - miasto jakoś stoi. A nie było prawie nic. Na pewno jest to temat na długą dyskusję, a historyk i ekonomista być może nie zostawiliby na mnie suchej nitki. A jednak sądzę, że istnieją sposoby, by budować dobrze, tanio i szybko. Sądzę, że nie robi się tego, by nie psuć koniunktury bankom i deweloperom. I gdzie ci ludzie mają z tymi dziećmi mieszkać?
Druga sprawa, zapewne w skali globalnej, to pewien system wartości, który się zmienił. Zgadzam się, że wielu ludzi przyzwyczaiło się do wyższego standardu i pragnie mieć więcej niż ich przodkowie sprzed pół wieku. Posiadanie dzieci wydaje się przeszkodą w osiąganiu wysokiego statusu i wygody. Ale tutaj też wiele dałoby się zmienić poprzez systematyczne kampanie społeczne i inne działania, które ułatwiałyby utrzymanie rodziny. Nie mówię tu o pomysłach w stylu "becikowego" ale o takich "prozaicznych" sprawach jak utrzymanie tego samego podręcznika przez kilka lat, żeby rodzice nie musieli ciągle kupować nowych. Zamiast tego lepiej jest iść na łatwiznę i zamykać co się da. 

Ciekawe jest również to, że przecież liczba ludności na świecie rośnie w ogromnym tempie. Może rzeczywiście warto zacząć się zastanawiać nad większą otwartością i przekształcaniem Polski w kraj bardziej multikulturowy? Przecież przed II Wojną Światową tacy właśnie byliśmy. Byłaby to wielka szansa również dla etyki w szkołach, która przecież jest świetną ofertą dla osób o różnych światopoglądach . Trzeba by jednak do tych ludzi wyjść z jakąś ofertą, tak by nie powtórzył się przykład Francji i powstające dzielnice-getta. Do tego właśnie przydałyby się szkoły...