wtorek, 16 października 2012

Coraz więcej chętnych, tyle samo godzin

Liczba chętnych pragnących uczęszczać na lekcje etyki w szkołach systematycznie się zwiększa. Chciałbym podkreślić, że są wśród nich osoby niewierzące, katolicy, a także osoby innych wyznań. Zajęcia z etyki są uniwersalne i otwarte dla wszystkich zainteresowanych.

Niestety, w wielu szkołach temu wzrostowi zainteresowania nie towarzyszy wzrost liczby godzin dla nauczyciela etyki. Dwie godziny powodują, że w jednej grupie mamy dzieci z 1 i 6 klasy szkoły podstawowej. Argument, że tak uczono na Dzikim Zachodzie wydaje mi się nie do końca trafiony, podobnie jak  stwierdzenie, że dobry nauczyciel poradzi sobie w każdych okolicznościach. Jeśli tak, proponuję zrezygnować z tablic interaktywnych i komputerów  na rzecz tabliczki i dłuta - dobrzy nauczyciele i tak sobie poradzą.

Zwiększenie liczby godzin przynajmniej do 4 nie jest z pewnością czymś, co zrujnuje budżet MEN, a mogłoby zapewnić zajęcia na znacznie lepszym poziomie.

środa, 10 października 2012

ZŁE symbole

Chciałbym poświęcić ten wpis pewnej fascynującej sprawie. Otóż, od pewnego czasu w polskich szkołach trwa kampania pod nazwą "niebezpieczne symbole" lub "złe symbole".

Pozwoliłem sobie tutaj wkleić przykładową broszurkę informacyjną, żeby było wiadomo o co chodzi. Ulotki  przyjmują różną postać graficzną, ale jest to mniej więcej coś takiego:

Źródło: http://79.173.24.103/zasoby_www/KOMPILACJE_ISO_-_DO_NAGRANIA_I_ODTWARZANIA_W_DVD/FILMY%20PRAWDY/DODATEK/FILMY_PRAWDY/3%29%20P.P.%20DVD%20DISC/8%29%20RELIGIA/02.Jak%20przezwyci%C4%99%C5%BCy%C4%87%20plany%20wroga/5%29%20Egzorcyzmy%20i%20walka%20duchowa/5%29%20Niebezpieczne%20symbole/


Osoba nie posiadająca żadnej wiedzy w temacie może stwierdzić "Ojej! Nie wiedziałem!". Zwłaszcza, że jest to informacja uzyskana w szkole publicznej, od nauczyciela, a zatem osoby godnej zaufania. Podobnie inni nauczyciele, zapewne potraktują takie informacje całkiem poważnie, jak i dyrekcja. Z pewnością wielu pomyśli: "jak to dobrze, że jest w szkole pan/pani X, która/który zna się na rzeczy i potrafi ostrzec nas i uczniów przed demonicznymi knowaniami".

Spieszę wyjaśnić, że symbol Yin-Yan, nie oznacza Boga i Szatana. Oznacza pierwiastek aktywny i pasywny, symbolizuje niebo i ziemię, kobietę i mężczyznę, bywa używany w sztukach walki symbolizując ideę obrony przez unik.
Nie jest to symbol satanistyczny, powstał nawet w kulturze gdzie pojęcie Szatana jako takiego - nie jest znane.

Pacyfka nie jest złamanym krzyżem. Oznacza sprzeciw wobec wojny. Nie słyszałem nigdy, by był wykorzystywany przez satanistów podczas czarnych mszy. Jego projektantem jest Geralt Holtom. Symbolizuje rozbrojenie nuklearne.

Symbol anarchii "A" nie jest symbolem satanistycznym. Oznacza sprzeciw wobec władzy, ale również wiarę w człowieka, w jego zdolność poradzenia sobie bez niej.

Oko Horusa i Krzyż Ankh wywodzą się ze starożytnego Egiptu. Przekonanie, że mają one rzekome satanistyczne znaczenie pochodzi od pierwszych chrześcijańskich misjonarzy, którzy sądzili, że bogowie Rzymu i Egiptu istnieją naprawdę, lecz wraz z pojawieniem się Jezusa Chrystusa "zeszli do podziemia" i są w istocie demonami. Jest to pewien fantastyczny pogląd.

Krzyż Atlantów zgodnie z tradycją został odnaleziony w Dolinie Królów w jednym z grobowców. Symbolizuje "energię kształtu" ale w żaden sposób nie odwołuje się do Szatana.

Satanizm jako taki wywodzi się ze średniowiecza i błędem jest utożsamianie go z chuliganami męczącymi zwierzęta czy niszczącymi cmentarze, którzy o satanizmie nie mają pojęcia. Korzenie satanizmu tkwią w sprzeciwie wobec bezwzględnej, okrutnej władzy roztaczanej przez Państwo i Inkwizycję. Był to pewnego rodzaju zlepek ludowych wierzeń i starych, pogańskich obyczajów. Satanizm oznacza również fascynację mocami samej natury. Generalnie odsyłam do książek gdyby ktoś chciał dowiedzieć się czegoś więcej. 

Można spierać się co do pentagramu, jednak zasadniczo był to symbol doskonałości, na przykład  dla Pitagorejczyków. Uosabia również harmonię i proporcje ludzkiego ciała. Nie jest tym samym co Pentagram Baphometa, choć często bywa z nim mylony.

Jedyny z tych symboli, który rzeczywiście można by uznać za "antychrześcijański" to liczba "666". Jest to "liczba Bestii" z Apokalipsy, czyli Objawienia Św. Jana. Według większości badaczy oznacza ona Nerona. Może jednak symbolizować cielesną niedoskonałość, ciało fizyczne (liczba 6 często przyjmuje takie znaczenie) a potrojenie oznacza po prostu spotęgowanie tych cech, całkowitą dominację materii nad duchem, jakiś rodzaj nieokiełznanego hedonizmu i materializmu. Nie wpadałbym natomiast w panikę. Sądzę, że w 99% przypadków noszenie trzech szóstek jest wynikiem chęci zaimponowania otoczeniu czymś odmiennym, tajemniczym, zwrócenia na siebie uwagi dziewczyn/chłopaków. Chodzi tu raczej o pewnego rodzaju styl.

Osobiście bardziej obawiałbym się "satanistów" w eleganckich garniturach, jeżdżących dobrymi samochodami, otoczonych powszechnym szacunkiem, czystych i schludnych, bezwzględnie sprawujących władzę w bankach/korporacjach i pomnażających własny majątek za wszelką cenę. Jednak walka z nimi się nie opłaca. Znacznie łatwiej dopaść uczennicę  z pacyfką lub ucznia z długimi włosami.

Prawda jest taka, że zło można wyrządzać pod różnymi symbolami - nawet z krzyżem na płaszczu... lub orłem na czapce. No dobrze, żeby się nie narazić, niech będzie, że to orzeł bez korony.




wtorek, 2 października 2012

"Coś czego nie widać a jest"

Wspominałem już wcześniej o tym zadaniu. Na razie uczniowie są w stadium realizacji, jest to zadanie dodatkowe na ocenę celującą. 
Na razie pojawiły się dwa pomysły. "Zagubiona maskotka", której nie widać, ale wiadomo, że jest, oraz, przyjaźń i miłość, które przecież są, choć ich nie widać.(To, że są nie ulega wątpliwości, można natomiast zastanawiać się w jaki sposób one istnieją).

Przyszło mi natomiast do głowy, że byłby to dobry wstęp do opowiedzenia o "świecie idei" Platona. 
Platon uważał, że różne pojęcia ogólne, takie jak "drzewo", "człowiek" istnieją w sposób realny. Zgodnie z jego rozumowaniem to, iż wiem, że drzewo jest drzewem wynika z mojej znajomości ogólnej idei "drzewa".

Gołym okiem nie widać "drzewiatości" czy "człowieczeństwa", podobnie jak nie widać liczb. A jednak np. Platon sądził, że istnieją one najzupełniej realnie. Mało tego, bardziej realnie, niż to, co postrzegamy zmysłami. 

Zatem przyjaźń czy miłość zdaniem Platona, podobnie jak np. piękno są bardziej realne i trwałe niż rzeczy, które przemijają i które są jak gdyby jedynie ich cieniami. Przyjaźni, piękna i miłości nie widać, a jednak istnieją. Filozofowie powinni właśnie te najważniejsze idee poznawać, ponieważ są one wieczne. Powinni  szukać tego, co piękne, dobre i trwałe.
Można dzieci spytać, co o tym sądzą :-)

Co zrobić, aby etyki nie było w szkole - praktyczny poradnik

Wiele jest porad, co zrobić by etyka w szkole była. Ja postanowiłem pójść pod prąd i zamieścić kilka praktycznych porad jak się etyki ze szkoły pozbyć, lub nie dopuścić do utworzenia grupy. 

Z pewnością jest wiele osób których rady te zainteresują, tym bardziej, że są one sprawdzone w działaniu.

1. Należy od samego początku umacniać w rodzicach przekonanie, że etyka jest podejrzaną nowością. Wytwarzać atmosferę nieufności wobec etyka. Można również etykę przedstawiać jako przykrą konieczność, coś narzuconego z góry. Można to łatwo osiągać, wznosząc oczy ku niebu i głośno wzdychając. Rodzic z pewnością odczyta nasze sugestie.

2. Nie wolno dopuścić, by uczniowie dowiedzieli się, że wystarczy siedem chętnych osób w szkole by zajęcia z etyki musiały się odbywać.

3. Dobrze jest grać na czas. Trzeba długo zbierać grupę. Najlepiej dać listę w sekretariacie do szuflady i nikomu o niej nie mówić. Jakby coś - to jest, ale nie ma chętnych.

 4. Etykę trzeba zorganizować w pomieszczeniu wołającym o pomstę do nieba. To zniechęci uczniów i niewerbalnie poinformuje ich o randze przedmiotu (jest nadzieja, że wówczas staną się niegrzeczni). Najlepiej by było to jakieś pomieszczenie gospodarcze, składzik. Porozmawiaj ze szkolnym konserwatorem, przeanalizuj plan budynku!

5. Pamiętaj, jeśli już musisz wprowadzać etykę - zrób to w jak najmniejszej ilości godzin. To zniechęci uczniów i rodziców. Nikt nie chce wracać do domu o siedemnastej, albo czekać dwie godziny w szkole!

6. Koniecznie zawal nauczyciela etyki papierkową robotą, jeśli to możliwe. Plany wynikowe, tabele ocen, ewaluacje, plan osobistego rozwoju, sprawozdania, dobrze byłoby też skrupulatnie kontrolować wszystko w poszukiwaniu błędów. Na pewno coś wymyślisz. 

7. Uczniowie muszą myśleć, że nauczyciela etyki jest bardzo trudno znaleźć. Nauczyciel etyki musi myśleć, że nie ma chętnych uczniów. Rodzice muszą myśleć, że nauczyciel etyki to nieobliczalny liberał, domagający się głośno co najmniej legalizacji narkotyków, noszący na szyi pentagram z głową kozła nekromanta i zepsuty do szpiku kości, arogancki libertyn, który na śniadanie pije kielich wypełniony krwią dziewic, śmiejąc się przy tym do rozpuku. 

8. Umowę z nauczycielem etyki spisuj zawsze najwcześniej pod koniec października. Dzięki temu pozbawisz go kasy przez wakacje, może się zniechęci, bądź dobrej myśli.

9. W żadnym wypadku nie finansuj nauczycielowi etyki studiów podyplomowych, nie pozwól, by podnosił swoje kwalifikacje. W przeciwnym razie mógłby ubiegać się o dodatkowe godziny z innych przedmiotów i na dobre zagnieździć się w szkole!


Powodzenia!

poniedziałek, 1 października 2012

Cała prawda o niegrzecznych uczniach

Już chyba kiedyś wspominałem, kto jest w polskiej szkole najsłabszym ogniwem w łańcuchu pokarmowym. Otóż - jest nim nauczyciel. Niestety, jest to pewnego rodzaju tajemnica Poliszynela, wszyscy od dawna o tym wiedzą, lecz nikt nic nie robi by to zmienić. 

Szkoły stają się korporacjami i taką strukturę powoli przyjmują. Gdzieś tam, w niedostępnych gmachach ministerialnych siedzą "genialni" teoretycy, planiści - czyli Szef. Na froncie, przy maszynach zasuwają Wyrobnicy. Uczniowie to Klienci.


W dobie niżu demograficznego liczba dzieci uczęszczających do szkoły stała się kwestią być albo nie być. Wiele jest placówek, które zostały po prostu zamknięte, ponieważ uczęszczało do nich zbyt mało uczniów. Można ich spróbować zachęcać - organizować koła zainteresowań, uatrakcyjniać naukę - lecz jest to kosztowne.

Znacznie lepiej wprowadzić strategię supermarketu i grzecznego sprzedawcy. Nauczyciel jako usłużny sprzedawca wiedzy. Odźwierny i kamerdyner, kłaniający się w pas szkolnej dziatwie. 

Efekty tego stanu rzeczy mamy w gimnazjach, gdzie bandy chamów (mocne słowo, ale nie wulgarne, ma swoje stałe miejsce w polszczyźnie) - terroryzują szkołę. Moja przyjaciółka, nauczycielka angielskiego w gimnazjum dowiedziała się na przykład, że jest ku..ą. Po prostu niektórzy uczniowie tak ją tytułują.
 Nauczyciel, muszący działać w duchu głębokiego humanizmu jest niestety czasem bezradny wobec półkrwi kryminalistów. Wprowadziliśmy pewne standardy - i bardzo dobrze. Nie można nikogo obrażać, zbyt surowo karać - słusznie.

Lecz nie ma nic w zamian. W amerykańskich szkołach, uczeń niegrzeczny zostaje po godzinach i pracuje za karę. Istnieje pewien REALNY system kar i nagród. Musi on istnieć, ponieważ nie na każdego działa zwrócenie uwagi czy pogrożenie palcem.

Największy problem tkwi jednak w braku solidarności między samymi uczącymi (choć na szczęście nie zawsze tak jest!). Nauczyciele, którzy AKURAT mają spokojną grupę nie chcą wychodzić przed szereg. Wolą trzymać się politycznej poprawności, która nakazuje twierdzić, że niegrzeczny uczeń zawsze jest "wytworem" nauczyciela. Bo... może nauczyciel nie jest dość ciekawy. A może nie ma podejścia. A w ogóle to  wszyscy ludzie z natury są dobrzy. I tym podobne bzdury. Wiadomo jednak, że wielu ludzi chętnie łyknie taki kit.

Do czego zmierzam. Większość uczniów to wspaniali ludzie. Mądrzy, grzeczni, zdyscyplinowani. Lecz zdarzają  się też osobniki wysoce aspołeczne. I tu wina nie jest już po stronie uczącego. Z myślą o nich, powinno się wprowadzić sensowny system kar i nagród, którego obecnie bardzo brakuje. Gorzkie to słowa do przełknięcia, lecz prawdziwe. Każdy kto interesuje się psychologią wie, że w człowieku drzemią różne instynkty. Któż z nas w dzieciństwie nie szarpał kota za ogon? Ano właśnie. 

Obecnie toczy się proces gimnazjalistów oskarżonych o znieważenie nauczycielki, która przecież jest funkcjonariuszem publicznym. Mam nadzieję, że wyrok będzie surowy. Może wreszcie zacznie się jakaś dyskusja i w polskiej szkole coś się w tej kwestii zmieni?

piątek, 28 września 2012

Zadanie dodatkowe

Spotkałem się z zabawnym, lecz dającym do myślenia zadaniem, które można wykorzystać na etyce jako "zadanie dodatkowe" w SP.

"Wymyśl i narysuj coś, czego nie widać, a JEST" :-)

Nie będę tu podpowiadał rozwiązań, bo sam pewnie niebawem wykorzystam to ćwiczenie. Faktem jest jednak, że "nie widać" można rozumieć różnie - nie widać gołym okiem, lub nie widać w ogóle, nie można zaobserwować zmysłem wzroku nawet przez mikroskop czy teleskop. 

"JEST" też, jak zapewne się domyślacie, można rozumieć różnie. Czy na przykład liczba "cztery" jest czy jej nie ma? Niby jest, ale jak ją zobaczyć? Można zobaczyć cztery jabłka, ale to będą tylko jabłka. Można też napisać kredą "cztery", ale przecież to będzie tylko ciąg symboli. Więc jest czy jej nie ma? A jeśli jest, to GDZIE?

Zadanie nie jest więc wcale takie łatwe :-) Ale oczywiście podejść należy do niego z przymrużeniem oka - bo przecież na świecie nie ma nikogo, kto mógłby z całą pewnością dowieść, że coś jest lub czegoś nie ma (no dobrze, zaraz filozofowie podniosą krzyk, że nie ma niebytu, czyli nie ma NIC, ale przecież i tu można się spierać).

środa, 26 września 2012

Fikcyjna etyka

Etyki w szkołach przybywa. Rodzice coraz częściej upominają się o wprowadzenie tego przedmiotu. Niestety, trzeba zwrócić uwagę, że częstokroć są to zajęcia organizowane "na odczepnego". Mam tu na myśli sytuacje, kiedy w szkole do której uczęszcza np. 600 osób, z czego 80 nie chodzi na religię - etykę organizuje się w wymiarze dwóch godzin tygodniowo dla wszystkich uczniów z całej szkoły.

Dlaczego jest to złe?
1. Przy zróżnicowanym planie nie ma możliwości, by przy tylu godzinach na etykę uczęszczali wszyscy uczniowie, którzy wyrażają taką chęć.
2. Tak mała ilość godzin skutecznie zniechęca uczniów. Spora część musiałaby czekać np. dwie godziny, lub w ogóle nie mają możliwości uczęszczania na takie zajęcia, ponieważ w tym czasie mają... np. matematykę. 

Absolutne minimum, przy szkole do której uczęszcza 300 uczniów, z czego, powiedzmy chociażby 20 chce chodzić na etykę to 4 godziny tygodniowo. Daje to realną możliwość wyboru wszystkim uczniom.

Koniecznie trzeba też zwrócić uwagę na pewien proceder, który dotyka wielu nauczycieli etyki. Pomimo, że lekcje etyki są już w danej szkole organizowane - rokrocznie "zbiera się chętnych" do końca października. 
Podkreślam, dzieje się to nawet wtedy, gdy nauczyciel już prowadzi zajęcia kilka lat, i w szkole SĄ OSOBY, KTÓRE CHCĄ UCZĘSZCZAĆ NA ETYKĘ. "Zbieranie chętnych" miałoby sens albo na początku, przy wprowadzaniu przedmiotu, albo - już na koniec roku szkolnego, by wiedzieć czy wprowadzać etykę w roku kolejnym.

Prawo oświatowe jest tak skonstruowane, że jeśli z nauczycielem podpisuje się umowę później, niż 1 września - nie może ona obejmować wakacji. W ten sposób nauczyciele etyki są często corocznie pozbawiani źródła utrzymania przez ponad trzy miesiące i potem "na nowo" zatrudniani gdy "zbiorą się chętni" pod koniec października. Szczerze mówiąc, zastanawiam się, czy jest to w ogóle zgodne z prawem... przecież na przykład w Kodeksie Pracy wygląda to tak, że już 3-cia umowa powinna być na stałe.. Co prawda nauczyciela obowiązują inne przepisy, ale i tak jest to mocno nie fair i pachnie pewnym manipulanctwem.
Nie zawsze tak to wygląda, ale w wielu szkołach tak jest, co wiem na przykładzie moich znajomych i przyjaciół uczących tego przedmiotu.Czy można coś z tym zrobić? Nie wiem. Ale na pewno trzeba o tym wreszcie otwarcie napisać.

wtorek, 25 września 2012

W świecie wartości - etyczne drogowskazy - SP

Porównanie życia do drogi lub teatru to chyba jedne z najtrafniejszych przenośni z jakimi się spotkałem.
Można ten motyw drogi wykorzystać na lekcji etyki, również w SP.

Taka lekcja pozwoli nie tylko zaprojektować własne etyczne drogowskazy, ale i pomoże zrozumieć znaczenie słów "porównanie" i "przenośnia".

Przedstawiam moją notatkę do SP.



Temat: W świecie wartości – etyczne drogowskazy.

1.      Omówienie kwestii bezpieczeństwa w szkole w nawiązaniu do programu „Bezpieczna Szkoła”. Film szkoleniowy. Pogadanka. (Ja tak akurat zrobiłem, można ten punkt pominąć).

2.      „Etyczne drogowskazy”. Przedmiotem zainteresowania etyki są zasady moralne oraz wartości. Zasadą może być np. „nie kradnij”, „nie kłam”, „nie zabijaj”, „nie krzywdź innych istot”, „chroń przyrodę”, „postępuj tak jak chciałbyś by postępowano wobec ciebie”, „szanuj starszych, rodziców i nauczycieli”.
3.      Wartością może być np. przyjaźń, miłość, rodzina, życie. Przestrzeganie zasad etycznych pomaga nam chronić te wartości.

*Ważna postać: Immanuel Kant (1724-1804r.). Wymyślił „imperatyw kategoryczny”.  Imperatyw czyli nakaz. Brzmi on: „Postępuj zawsze zgodnie z takimi zasadami, które według ciebie powinny stać się ogólnymi zasadami postępowania dla wszystkich.

Ćwiczenie „etyczne drogowskazy”.

Wyobraź sobie, że życie człowieka jest drogą, która trzeba przebyć. Na tej drodze człowiek staje przed różnymi wyborami. Może wybrać dobrą drogę lub złą.
W grupach spróbujcie opracować „etyczne drogowskazy” odwołujące się do zasad moralnych. Znaki niech będą podobne do prawdziwych znaków drogowych. Zróbcie znaki zakazu (czego nie robić), znaki nakazu (co trzeba robić) i znaki informacyjne (co jest złe a co dobre?).
 *Informacja nieobowiązkowa, ciekawostka. 
.........................................................................................................................................................................................................................


Przeczytaj uważnie poniższe „zasady etyczne”. Postaraj się ponumerować je kolejno, od najważniejszej (Twoim zdaniem) do najmniej ważnej. Wbrew pozorom, nie jest to łatwe zadanie. Jak sądzisz, dlaczego?
1.   Szanuj prawa innych.
2.   Życie ma wielką wartość.
3.   Traktuj wszystkich sprawiedliwie.
4.   Staraj się zawsze mówić prawdę.
5.   Staraj się być odpowiedzialny.
6.   Staraj się być miły dla innych.
7.   Zawsze staraj się nauczyć jak najwięcej.
8.   Ciesz się życiem.
9.   Szanuj przyrodę.
* Lektura dodatkowa dla zainteresowanych: Dan Barker, „Może dobrze, może źle. Poradnik dla młodych myślicieli”. 

 "Zasady etyczne" zostały zapożyczone z książki Dana Barkera "Może dobrze może źle", do której zakupu zachęcam. 

piątek, 14 września 2012

Chcesz pokoju, otwieraj szkoły

Jest takie powiedzenie - chcesz pokoju, gotuj się do wojny. Ja proponuję nieco je zmodyfikować. Chcesz pokoju - otwieraj szkoły, ucz dzieci otwartości, pokazuj różne punkty widzenia i światopoglądy, ucz filozofii i etyki.

Świat muzułmański stoi w ogniu po opublikowaniu w sieci filmu obrażającego Mahometa. Fanatyzm coraz bardziej stanowi zagrożenie dla całego świata. Sądzę, że w krajach muzułmańskich bardzo niewiele osób uczy się o kulturze i filozofii Zachodu. Zapewne niewielu z nich poznaje inne religie i inne światopoglądy. Nie mówię tu oczywiście o jednostkach, ale o większości. 

Zaryzykuję twierdzenie, że filozofia jest świetnym lekiem na większość ekstremizmów, a co za tym idzie - jej nauczanie mogłoby przyczynić się do zachowania pokoju na świecie. 
Ani nauka języków, ani fizyki i matematyki, ani informatyki (choć konieczna i ciekawa) -nie spełni takiej roli

Oczywiście - w niektórych krajach jest to postulat nie do zrealizowania. Tam takiego czegoś nie da się wprowadzić. Ale u nas - dałoby się, lecz decydenci nie chcą. 

Niedawno w radiu była ciekawa audycja. Zebrani goście rozmawiali o roli szkoły. No i oczywiście, wszyscy zabierali głos na jedno kopyto - rolą szkoły jest przygotowanie ucznia, aby zdobył pracę. 

Nagle odezwał się jakiś zaproszony do studia gość (przepraszam, ale nazwisko wyleciało mi z głowy) i mówi tak: "Rolą szkoły nie jest przygotowanie uczniów, aby znaleźli pracę. Rolą szkoły jest dbanie o rozwój uczniów, intelektualny i społeczny".

Miałem ochotę bić mu brawo. Przypomniały mi się słowa pewnego profesora: "Człowiek, który zna pięć języków obcych może pracować w recepcji. Jednak przed człowiekiem, który zna jeden język obcy i ma do powiedzenia coś ciekawego - stoi cały świat". 

Warto byłoby jeszcze raz zastanowić się nad rolą szkoły, zwłaszcza w kontekście fanatyzmu pod wszelkimi postaciami.

wtorek, 4 września 2012

Podsłuchane w pociągu

Podsłuchiwanie jest brzydkie i wiem, że nie powinno się tego robić. W pracy spotykam często pewną Panią, która pyta mnie, czy byłem etyczny.  Jeśli Pani czyta tego bloga, nie będzie ze mnie zadowolona.
Na usprawiedliwienie dodam, że moi współpasażerowie rozmawiali jednak tak głośno, że nie dało się ich nie słyszeć. Nie mieli wyboru - pociąg hałasował jak trąby Sądu Ostatecznego, ponieważ rozpędził się do zbyt dużej prędkości (jakieś 80/h na oko szacując). 

Rozmawia małżeństwo, które na co dzień mieszka w Irlandii, z przypadkowo spotkanym znajomym.

Znajomy: To jak tam w tej Irlandii się żyje, dajecie jakoś radę?
Oni: Ciężko, ale jakoś leci. Teraz naszym znajomym urodziło się dziecko, więc musieli zmienić mieszkanie na większe.
Znajomy (zdziwiony): Musieli?
Oni: No tak... bo tam jak masz dziecko to nie możesz mieć mniej niż 3 pokoje.
Znajomy: To teraz dużo płacą?
Oni: Oj tak... 1000 euro. 
Znajomy: To strasznie dużo...
Oni: No tak, ale z tego 900 dopłaca im państwo. 

Nie wiem co mam sądzić o tym co usłyszałem. Czy był to może fragment jakiegoś fantastycznego opowiadania? Czy może oni wiedzieli, że ja słucham i postanowili wprowadzić mnie w błąd? Osobiście w Irlandii nie byłem. Ale gdyby.... gdyby była to prawda... czy zdajecie sobie sprawę, jaka przepaść cywilizacyjna dzieli nas od takich państw?U nas narodziny dziecka są ekonomiczną tragedią, gwoździem do finansowej trumny,  tam - powodem do radości.